Teething problems

W nawiązaniu do mojego poprzedniego artykułu, w którym przedstawiłem 7 powodów by być przedsiębiorcą, przedstawię teraz swojego rodzaju przeciwwagę dla każdego z nich, w celu zachowania należnego obiektywizmu.

Każdy przedsiębiorca rozkręcający swój biznes od samego początku z pewnością doświadczył na własnej skórze, że zwłaszcza ten pierwszy okres zdecydowanie nie należy do łatwych. Oto druga, nieco bardziej pesymistyczna strona medalu.

  1. Are you sure you’re the boss? Jesteś szefem tylko pozornie, ponieważ teraz masz kilkunastu, kilkudziesięciu, lub (czego Ci życzę) kilkuset szefów, w postaci klientów, dla których pracujesz. Nie do końca prawdziwe jest również, iż nie masz nad głową szefa z wybujałym ego, kto mówi Ci co robić i jak to robić. Niestety, teraz masz n – szefów, którzy w dodatku „mają zawsze rację” i nic z tym nie zrobisz. Odpowiedzią jest wytworzenie odpowiednich procedur, które zagwarantują wysoki standard usługi. Jak to mówią anglicy „grin and bear it”.
  2. Pieniądze na start. Jak wspomniałem w poprzednim artykule, w kwestii pieniędzy nie ma tutaj ograniczeń. Niestety nie występuje tutaj również pojęcie płacy minimalnej. Produkt lub usługa świadczona przez twoją firmę, może osiągnąć spekakularny sukces, lub też okazać się totalną klapą. Tak naprawdę od rozpoczęcia działalności gospodarczej (lub nawet pierwszych działań zmierzających w tym kierunku) do pierwszego zysku ze sprzedaży Twojego produktu, lub usługi może upłynąć kilka dobrych lat, przez który przecież trzeba się jakoś utrzymać, a do tego mieć jeszcze trochę funduszy na konieczne inwestycje i nieprzewidziane wydatki, których jest więcej niż można by się spodziewać. W kontekście nakładów inwestycyjnych, własna firma jest studnią bez dna. O ile nie masz zgromadzonych odpowiednich środków, które pozwolą Ci przetrwać ten okres, wówczas odradzam rezygnację z pracy na etacie na tym etapie, jednak będzie to tematem mojego kolejnego artykułu.
  3. Umiarkowana niezależność i kontrola. Będąc przedsiębiorcą sam decydujesz o tym, kiedy i ile pracujesz. Niestety jest to pozorne szczególnie w początkach działalności, gdy nie stać Cię jeszcze na własnych pracowników. Otóż w tej sytuacji to Twoi klienci wyznaczają Ci czas oraz sposób wykonania pracy, a wybór miejsca pracy jest nie tyle luksusem, co często koniecznością, gdyż gdy klient zadzwoni z problemem, często jesteśmy zmuszeni rzucić wszystko i pracować gdzie popadnie. Masz pełną kontrolę nad własną praca, jednak ponosisz za nią również pełną odpowiedzialnośc, która nierzadko wpływa na wspomniane już, przedsiębiorcze bóle głowy.
  4. Ograniczona swoboda pracy. Jeżeli chodzi o swobodę w prowadzeniu firmy, to również istnieje tu pewna ciemna strona. Nie mam tutaj na myśli samego miejsca pracy, a raczej czas poświęcany na pracę w ciągu doby. Również tutaj mamy do czynienia ze studnią bez dna w kontekście poświęcanego czasu. Spójrzmy prawdzie w oczy, na etacie pracuje się z reguły 8 godzin dziennie, a więc 1/3 doby, po których można iść do domu i robić czego dusza zapragnie, przeznaczając resztę czasu np. na odpoczynek. Przedsiębiorca musi być jednak zmotywowany i wytworzyć u siebie pracoholiczną mentalność, która pozwoli mu pracować dwa razy dłużej, a nawet więcej. Tworząc Odbitkę, parę razy udało mi się zamknąć zegar pracując bez przerwy 24 godziny, a praca w trybie 20 / 24 to już standard.
  5. Znajomość przepisów podatkowych. Aby skorzystać z odpisów podatkowych i wrzucania zakupów w koszty, najpierw trzeba dobrze poznać nową dziedzinę wiedzy, jaką jest księgowość i wybrać formę rozliacznia się. Możesz tutaj oczywiście skorzystać z usług biura podatkowego (co polecam będąc fanem outsourcingu w każdej postaci), jednak jak to zwykle bywa, również nie za darmo. Dodatkowo nie radziłbym spóźnić się ze złożeniem deklaracji VAT, bo fiskus może Ci narzucić kilkudziesięciotysięczną karę, tak na dobry początek i dziękuję bardzo. Całkiem podobna sytuacja może wystąpić, gdy nawet niechcący popełnimy błąd, choć oczywiście wszystko zależy od uprzejmości pracowników właściwego urzędu skarbowego.
  6. Niższe składki emerytalne. Prowadząc własny interes, masz duże szanse na o wiele szybsze przejście w stan spoczynku. Niestety jest również pewne ryzyko, że firma może nie wypalić, a wówczas biorąc pod uwagę najniższe najczęściej składki emerytalne, jesteś o kilka lat do tyłu w stosunku do swoich rówieśników pracujących na etacie i wkładających pieniądze w II filar. Pewne ryzyko występuje zawsze i po prostu trzeba je w prowadzenie firmy wkalkulować. Picie nadmiernych ilości kawy może również spowodować iż po prostu nie dożyjesz do emerytury pracując na tak wyśrubowanych obrotach. Człowiek o wiele szybciej się zużywa, a efekty wypalenia zawodowego zaczynają być odczuwalne dość szybko. Wiem co mówię, ponieważ od ponad 4 lat nie miałem jakichkolwiek wakacji i niestety nie zanosi się na rychłą zmianę.
  7. Brak satysfakcji. Polityka wiecznego niezadowolenia oraz brak satysfakcji z efektów własnej pracy jest bardzo pożądaną cechą przedsiebiorcy, którą wykształciłem u siebie dość dawno, łącząc ją z z inną ważną cechą, jaką jest poczucie pilności. Otrzymana w ten sposób mikstura wymusza wieczny refaktoring i ciągłe modyfikacje tworzonego produktu (lub usługi), jak również właśnie powoduje iż człowiek popada w pracoholizm. Pracując na podwyższonych obrotach, wielokrotnie łapałem się na tym, iż w towarzystwie bardzo ciężko było mi rozmawiać na tematy niezwiązane z pracą i uwierzcie mi, że ciężko zmienić to nastawienie. Prawdziwa satysfakcja przychodzi dopiero po ukończeniu prac, jednak tutaj granica jest płynna, gdyż w pewnej chwili trzeba sobie powiedzieć dość, a to też do łatwych nie należy.

Trudności z jakimi spotykają się młodzi przedsiębiorcy jest znacznie więcej. Omówiłem jedynie kwestie, na które powoływałem się w poprzednim artykule, w celu ukazania iż jeżeli chodzi o przedsiębiorczość, nie wszystko jest usłane różami i należy zwrócić na to uwagę decydując się na wejście na tę nową drogę.

Czy zatem warto być przedsiębiorcą? Moim zdaniem zdecydowanie tak! Jeżeli jesteś osobą młodą, to uważam że po prostu nie stać Cię na to, żeby choć raz nie zaryzykować. Nie ma co zaprzepaszczać szansy, która może się już więcej nie powtórzyć. Lepiej zrobić to teraz, póki masz wystarczająco dużo zdrowia, energii i, co najważniejsze, chęci. Jak to mówią „lepiej spróbować i potem żałować, niż żałować że się wcale nie spróbowało”.

Jeżeli popatrzysz na wiek twórców wielu firm, które osiągnęły później spektakularne sukcesy, zobaczysz że wszyscy rozpoczęli budowanie swoich firm dość wcześnie. Można przytoczyć tu kilka przykładów osobowości z branży komputerowej: Bill Gates - 19 lat, Steve Jobs - 21 lat, Shawn Fanning (twórca Napstera) – 19 lat, Mark Zuckerberg (twórca Facebook) – 22 lata.

Ja rozpocząłem pracę nad swoim pierwszym serwisem internetowym świeżo po ukończeniu 24 lat, tuż po ukończeniu studiów, tak więc ledwo się kwalifikuję do tej grupy wiekowej. A Ty? W jakim wieku założyłeś, lub masz zamiar założyć swoją firmę?