Blog Przemysława Pacholskiego
28 września

Być może często zastanawiasz się nad tym, jak by to było mieć własną firmę? Być może masz już świetny pomysł na biznes, jednak czynnikiem powstrzymującym Cię przed jego realizacją jest brak odpowiednich funduszy, lub konieczność utrzymania siebie i swojej rodziny. Jeżeli tak właśnie jest, wówczas mój przepis na utworzenie firmy będzie Ci z pewnością bardzo pomocny. Większość z etapów przedstawianej metody wypróbowałem empirycznie, stąd jestem Cię w stanie zapewnić że działa.
Ponieważ patrząc wstecz zdaję sobie sprawę iż część rzeczy zrobiłbym inaczej, niektóre etapy mojej metody zostały zoptymalizowane i uzupełnione o odpowiednie wnioski “ex post” po to, abyś drogi czytelniku nie musiał powtarzać moich potknięć i błędów.
Myśl przewodnia niniejszego artykułu brzmi “Rozpocznij budowanie swojego biznesu zatrudniając się, lub będąc zatrudnionym u kogoś innego”. Życzę miłej lektury.
Mój przepis składa się z pięciu etapów. Oto one:
1. Wybierz docelową branżę.
Zaczynamy od podstaw - zastanów się, co chcesz w życiu robić. Co Cię pasjonuje? Co sprawia, że możesz pracować, lub po prostu siedzieć nad tym bez przerwy, przez kilkanaście godzin i nie odczuwać znużenia? Może masz jakiś wrodzony talent? Być może widzisz, że coś co sprawia innym problem, jest dla Ciebie pestką? Jeżeli jest coś takiego, to sprawę masz ułatwioną i już jesteś na dobrej drodze. Jeżeli nie, no cóż - będziesz musiał się nad tym trochę zastanowić i szukać aż do skutku.
Tak naprawdę, to większość z nas ma jakiś wyjątkowy talent, tylko czasem nie jest on naturalnie uwydatniony i niekiedy trzeba poświęcić chwilę, aby go w sobie odnaleźć. Ja na swoją docelową branżę wybrałem Internet i postanowiłem zająć się tworzeniem aplikacji internetowych, co było zresztą zgodne z tematyką moich studiów.
2. Znajdź odpowiedniego pracodawcę i zatrudnij się w branży.
Aby stać się konkurencyjnym w danej branży, musisz być dobry w tym co robisz, wręcz musisz być jednym z najlepszych. Obecnie uważam, iż nie ma lepszej metody na zdobycie wiedzy w danej branży, jak po prostu znalezienie dobrej firmy - pracodawcy i zatrudnienie się w niej. Załatwisz w ten sposób dwie główne przeszkody, z którymi spotykają się młodzi przedsiębiorcy: zdobędziesz wiedzę i doświadczenie, jak również środki na utrzymanie się na odpowiednim poziomie. Pamiętaj jednak, aby systematycznie odkładać pewną kwotę na działalność swojej przyszej firmy.
Idea jest prosta - uczysz się, a jednocześnie dostajesz za to pieniądze. Ta zasada wydaje się słuszna zarówno w celu otwarcia piekarni (zatrudnij sie jako pomocnik kucharza, aby zdobyć wiedze i doświadczenie), w celu założenia firmy programistycznej (jak w moim przypadku), jak również pewnie w przytłaczającej większości innych branży.
Zasada jest jedna - pracujesz po to, aby się uczyć i zdobyć doświadczenie, a nie po to aby robić karierę. Jeżeli dany pracodawca nie spełnia Twoich oczekiwań, lub czujesz że wartość edukacyjna płynąca z pracy nie jest tym czego oczekiwałeś, wówczas powinieneś rozważyć zmianę pracodawcy.
Istnieje jednak kilka zasad, które radzę przestrzegać. Po pierwsze nie daj się zmanipulować do podpisania umowy o zakazie konkurencji, umowy NDA (ang. Non Disclosure Agreement) lub jakiejkolwiek innej umowy lojalnościowej, ponieważ gdy staniesz się w przyszłości pełnokrwistym przedsiębiorcą, taka umowa może (choć nie musi) uniemożliwić Ci szeroko pojęte konkurowanie z byłym pracodawcą, nawet gdy nie będzie to bezpośrednia konkurencja. Krótko mówiąc - uważaj co podpisujesz.
Jeżeli Twoim celem jest założenie własnej firmy i stworzenie biznesu, wówczas taka umowa wyklucza tę możliwość, a więc jej podpisanie jest z Twojego punktu widzenia bezzasadne i należy rozejrzeć się za innym miejscem pracy, których z pewnością jest wiele.
Jeżeli jednak nieszczęśliwie udało Ci się podpisać podobną umowę, to na pocieszenie powiem, że wiele z nich zawiera błędy które wykluczają jakiekolwiek zastosowanie prawne. Bierze się to z tego, iż niektórzy pracodawcy bardzo wybiórczo i dowolnie przestrzegają przepisy kodeksu pracy, często nie czytając go wcale, a jedynie zasłaniając się tzw. swobodą zawierania umów. W takiej sytuacji zaczerpnąłbym porady u radcy prawnego, co powinno rozwiać wątpliwości.
Jednym z błędów który popełniłem, było ujawnienie swoich planów byłym pracodawcom. Z punktu widzenia czasu uważam, że było to kompletnie niepotrzebne, więc radzę nie iść w moje ślady w tej kwestii. Wielokrotnie pracodawcy próbowali zniechęcić mnie do realizacji mojego projektu, zarówno dyskretnie, jak i mniej dyskretnie, werbalnie jak i pisemnie.
Teraz, gdy sam jestem przedsiębiorcą, doskonale to rozumiem - celem pracodawców był i będzie rozwój ich firm, a ja wykazałem się dość znaczną dozą naiwności, starając sie zaszczepić im swój entuzjazm. Nawet jeżeli Twój nowy pracodawca wstępnie zaakceptuje twój indywidualny projekt, to i tak prędzej czy później będzie nakłaniał Cię do jego zaprzestania, co może być źródłem wielu obopólnych frustracji.
Moja rada - nigdy tego nie rób. Nigdy, przenigdy nie przyznawaj się, że robisz, lub dopiero planujesz robić coś swojego na boku. Dobrą zasadą jest tzw. palenie głupa. Pamiętaj, że musisz być jak James Bond, albo Tommy Lee Jones w Ściganym ;) Nie gwiazduj, nie wychodź przed szereg, wręcz staraj się być postrzegany i, co za tym idzie, traktowany jako przeciętniak. Dzięki temu Twój pracodawca będzie uważał Cię za mniejsze zagrożenie, dzięki czemu może nie będzie kombinował jak tu na siłę zatrzymać Cię w firmie, lub ograniczyć Ci zakres ruchów na wolnym rynku za pomocą umów i aneksów. Taka dyskretna postawa wyjdzie Ci również na dobre przy samym rozstaniu, które gdy czas nadejdzie, będzie o wiele prostsze i dla Ciebie, i dla Pracodawcy.
3. Znajdź swoich pierwszych klientów.
Pracując na etacie w Twojej wymarzonej branży, szybko dowiesz się co tak na prawdę jest obecnie na topie i co dobrze się sprzedaje, a co nie. Będziesz miał możliwość szybkiego zorientowania się w nowych trendach w branży, oraz będziesz mógł zidentyfikować najpoważniejszych graczy na rynku. Tutaj również możesz odkryć co Cię naprawdę pociąga i jaka praca sprawia Ci przyjemność, co spowoduje iż Twój pomysł na firmę ulegnie krystalizacji i będziesz w stanie określić dla niej dochodową niszę.
Staraj się zatem uczestniczyć w tak dużej ilości projektów, w ilu to tylko możliwe. Staraj się również uczestniczyć w spotkaniach twarzą w twarz z potencjalnymi klientami, podczas których lepiej zorientujesz się w ich potrzebach i tym, na co są oni skłonni wydawać pieniądze. Chcę tutaj zwrócić uwagę na to, iż nie chodzi mi o to, abyś kombinował w jaki sposób odebrać klientów swojemu pracodawcy, gdyż uważam to za nieetyczne, ale abyś uzyskał ogólny pogląd na sprawy odpowiedzi na realne potrzeby klientów, którzy w najlepszym przypadku sami Ci o tym opowiedzą.
Kiedy już będziesz pewien w jakiej dziedzinie będzie docelowo działać Twoja firma, kolejnym krokiem powinno być odnalezienie klienta z realnym problemem wymagającym rozwiązania. Twoją misją powinno być w tej sytuacji znalezienie odpowiedniego rozwiązania dla tego klienta i utworzenie na jego podstawie generycznego produktu, z którego w przyszłości będą mogli skorzystać inni klienci.
Jest to kluczowy etap dla Twojego biznesu, ponieważ gdy już uda Ci się odnaleźć klienta, który będzie gotów zapłacić Ci za rozwiązanie swojego problemu, będziesz miał punkt zaczepienia w oparciu o który możesz stworzyć swój produkt lub usługę.
Kiedy kilka lat temu rozpoczynałem pracę nad systemem iGabinet, który tworzyłem od samego początku w oparciu o sugestie mojego pierwszego klienta, właściciela wówczas jednego gabinetu stomatologicznego, nigdy nie przewidywałem że przez lata rozrośnie się on do obecnej postaci, oraz ilu wspaniałych ludzi uda mi się namówić do współpracy. Dzięki temu, dzisiaj iGabinet jest w pełni wypasioną hybrydą rozwijaną przez ludzi w 4 krajach na 3 kontynentach, będącą połączeniem dynamicznej strony internetowej z CMS’em, systemu do zarządzania siecią gabinetów, oraz platformą automatycznej (całkowicie samoistnej) komunikacji z pacjentami, która robi furorę i ogólnie praca nad nim jest dla nas czystą przyjemnością. Wytrwałość i ciężka praca popłaca, jednak jest to materiał na kolejny artykuł, a nawet ich serię, tak więc cierpliwości.
Tutaj moja kolejna rada - w miarę możliwości postaraj się znaleźć sojusznika, który w przyszłości stanie się Twoim partnerem. Ja swoje pierwsze produkty opracowałem sam, jednak nikomu tego nie doradzam, bo naprawdę trzeba masę silnej woli, aby wytrwać w ich realizacji do samego końca. O wiele raźniej pracuje się w grupie osób, które są w podobnym stopniu poświęceni projektowi i których łączy ten sam cel - stworzyć produkt, lub usługę i po prostu jak najwięcej zarobić.
Rozejrzyj się w firmie dla której pracujesz. Być może wśród swoich współpracowników znajdziesz sojuszników, którzy myślą podobnie i chętnie założyliby firmę, jednak choć posiadają wiedzę i umiejętności równe Twoim (może nawet wyższe), nie mają ku temu odpowiedniej motywacji i odwagi. Postaraj się zatem pozyskać do współpracy choć jedną osobę. W końcu co dwie głowy, to nie jedna - zawsze szybciej znajdziecie rozwiązanie każdego problemu. Do tego macie razem większe szanse na sukces, dzięki wspieraniu się nawzajem i co za tym idzie, znacznie wyższemu morale.
Niestety, ale to właśnie morale jest tutaj największym problemem, na niekorzyść którego działają teksty, które musisz wysłuchiwać od znajomych, czasem nawet bliskich i rodziny (o pracodawcach już nie wspomnę). Większość z tych osób, będzie Cię próbowała zniechęcić do tego co robisz, gdy zobaczą jak dużo czasu Ci to zabiera i że nie przynosi to początkowo żadnych korzyści materialnych. Powodów takiego zachowania jest kilka, ale najważniejszym jest chyba to, że nie rozumieją oni dokładnie Twojej wizji i tego co chcesz stworzyć, oraz po prostu sami nie mają własnych, równie ambitnych celów, zatem będą na wszystkie sposoby starali się niedopuścić, aby (pozwolę sobie na metaforę) Twoja gwiazda świeciła jaśniejszym blaskiem niż ich własne, ale najwidoczniej taka już nasza natura.
4. Konsekwentnie buduj swoją firmę, rozwijając swój produkt lub usługę.
Mając klienta, dla którego przeznaczony będzie Twój produkt lub usługa, staraj się codziennie i systematycznie rezerwować czas na pracę nad swoim projektem. Ogranicz oglądanie telewizji, słuchanie radia i czytanie gazet - rzeczy, które tak naprawdę zabierają czas i zaśmiecają Twój umysł. Skoncentruj się na literaturze branżowej i w wolnych chwilach, stale poszerzaj swoją wiedzę. Nie chcę tu zabrzmieć staroświecko, ale pamiętaj - w dzisiejszej epoce informacyjej, wiedza to potęga.
Na tym etapie możesz również trochę poeksperymentować z nowymi funkcjami produktu, lub charakterystyką usługi, jednak rób to tak, aby nie utracić przy tym swojej etatowej pracy, która zapewnia Ci odpowiedni przypływ gotówki. Postaraj się również tak dostosować tworzony projekt, lub usługę, aby były one łatwe do wdrożenia i sprzedaży. To również dobry moment na opracowanie metod automatyzacji niektórych czasochłonnych procesów wdrażania produktu, lub świadczenia usługi oraz podwyższenia standardu obsługi klientów. Chodzi o to, abyś swój produkt lub usługę mógł sprzedawać tak czybko jak to tylko możliwe oraz aby odbywało się to na jak najwyższym poziomie.
Kiedy pracowałem na etacie, podchodziłem do tematu pracy w następujący sposób: ok. 40 godzin tygodniowo przeznaczałem na pracę etatową zapewniającą utrzymanie, a prawie cały czas wolny (łącznie ze znaczną częścią nocy) przeznaczałem na rozwój projektu. Wielu znajomych krytykowało mnie (i nadal krytykuje) za tak radykalne i zdrowotnie eksploatacyjne podejście do sprawy, jednak nadal jestem zdania że ilość czasu poświęcana na sen jest w większości przypadków przeceniana.
Uważam, że Twoje poświęcenie zależy od tego, jak bardzo Ci na czymś zależy. Mi zależało na tyle, że byłem gotów wstawać codziennie o godzinie 5.00, aby do godziny 11.00 na naprawdę potężnej kawie, pracować nad własnym projektem w najlepszym możliwym czasie (ang. prime time), a następnie lecieć do pracy etatowej i pracować tam do 19.00-20.00. Po pracy następowała mała przerwa na dotarcie do domu i kolację, a następnie kolejna solidna kawa i praca na rzecz rozwoju własnego projektu do 1.00 - 2.00 w nocy. Łatwo obliczyć ile zostawało na sen. W sumie obecnie niewiele się zmieniło, ale może po prostu oduczyłem się odpoczywać.
Naturalnie przy takiej eksploatacji Twój organizm po pewnym czasie zacznie Ci płatać figle. Będziesz wiecznie zmęczony, zaczniesz mieć problemy z koncentracją i pamięcią. Uzależnisz się od kawy, a o kondycji i sile nie wspomnę, bo treningi na siłowni przy takim trybie życia i odżywianiu, to śmiech na sali. W wielu przypadkach musisz się również nastawić na choćby częściową rezygnację z życia towarzyskiego. Niestety, musisz przygotować się na podobne poświęcenie i wykształcić u siebie mentalność pracoholika, co zresztą czasem (jak się to stało w moim przypadku) przychodzi samo, nawet nie będziesz wiedzieć kiedy.
Szczęśliwie ten etap mam już za sobą i z perspektywy czasu mimo wszystko uważam, że pracoholizm jest pozytywną cechą każdego przedsiębiorcy, który mierzy wysoko i w pewnym okresie po prostu trzeba się w ten sposób poświęcić. Pamiętaj, że jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nagroda będzie sowita.
5. Zrezygnuj z etatu i skoncentruj się na własnej firmie.
Jeżeli posiadasz już rozwinięty produkt bądź usługę, oraz zarówno klientów którzy już z tego rozwiązania korzystają zapewniając Ci dochody, jak również kolejnych, którzy są gotowi za nie zapłacić, możesz z powodzeniem zrezygnować ze swojej etatowej pracy i skoncentrować się na własnej firmie.
W tym momencie jesteś w sytuacji, w której Twoje szanse na spektakularny sukces są znacznie większe niż u innych, ponieważ nie dość że posiadasz dogłębną wiedzę i doświadczenie w swojej branży, to jeszcze nauczyłeś się tego popełniając błędy na koszt kogo innego, oraz udało Ci się stworzyć produkt lub usługę - rozwiązanie rzeczywistych problemów i potrzeb klientów, na które jest popyt.
Jeżeli chodzi o rozwiązanie umowy o pracę z dotychczasowym pracodawcą, to zalecam zrobić to szybko i nie przedłużać sprawy. Sprawdź dokładnie jaki masz termin wypowiedzenia umowy i się go trzymaj. Pamiętaj również aby mimo wszystko nie zdradzać swoich planów, gdyż może to spowodować niepotrzebne pogorszenie się stosunków i dyskomfort po obu stronach. Tak jak pracodawca nie jest zobligowany do informowania Cię o wszystkich swoich sprawach, tak Ty również nie musisz jakoś specjalnie afiszować się z powodami swojego odejścia i tym, czym się zajmujesz.
Czasem możliwa jest dalsza współpraca z pracodawcą, jeżeli oczywiście Twój produkt lub usługa nie stanowi dla niego bezpośredniej konkurencji, a jest na przykład uzupełnieniem tego, co oferuje firma pracodawcy. W tej sytuacji możesz awansować z etatowego wyrobnika i stać się np. konsultantem, lub współpracować w jakikolwiek inny sposób, na znacznie korzystniejszych warunkach.
Jeżeli jednak jest inaczej i Twój produkt lub usługa stanowi bezpośrednią konkurencję, to raczej pracodawcy nie będą entuzjastyczni w stosunku do idei zatrzymania Cię w firmie, więc tak jak poprzednio - zalecam przemilczenie sprawy. Jeżeli planujesz podebrać swojemu pracodawcy któregoś z jego obecnych klientów (co również osobiście uważam za wyraz braku szacunku, choć podobno jest sprawdzonym sposobem na rozpoczęcie działalności firmy), wówczas dokładnie zastanów się i sprawdź, czy nie podpisałeś nic, co mogłoby pociągnąć Cię do odpowiedzialności karnej, czy innych nieprzyjemności.
Jeżeli to możliwe, staraj się pozostać w zgodzie z byłym pracodawcą. Zawsze byłem zdania że lepiej współpracować, niż rywalizować i próbować sobie cokolwiek udowadniać (co z drugiej strony ma pozytywny aspekt motywacyjny). Oczywiście to zależy również od nastawienia byłego pracodawcy, które czasem jest nie do zaakceptowania. Być może jednak jest to spowodowane przejściową goryczą po Twoim odejściu, więc postaraj się to też zrozumieć. Myślę że warto każdemu dać szansę (nie za dużą, ale taką w sam raz), o ile oczywiście były pracodawca nie jest palantem z wybujałym ego, z którym kontakty podbijają Ci ciśnienie ;)
To wszystko - do dzieła!
To już koniec mojego “krótkiego” wywodu o tym jak inteligentnie stać się przesiębiorcą. Jestem przekonany że moje sprawdzone przemyślenia i recepty, dadzą Ci co nieco do myślenia. Gdybym mógł teraz powrócić do momentu, w którym rozpoczynałem tworzenie swojej firmy, postąpiłbym dokładnie tak, jak to powyżej opisałem, pomijając liczne i niepotrzebne wpadki.
Zdecydowanie nigdy nie zdecydowałbym się na ponowne tworzenie jakiegokolwiek dużego projektu informatycznego samemu. Stanowczo Ci to odradzam, bo depresję i pracoholizm masz jak w banku. W chwili obecnej mam okazję porównać pracę w grupie osób o motywacji równie silnej jak moja, oraz takąż samą pracę w samotności i uwierz mi, że to pierwsze wygrywa we wszystkich aspektach. Opiszę to dokładniej w jednym z kolejnych artykułów.
Znam przynajmniej kilkanaście osób, które w bardzo podobny sposób do mojego rozwinęły swoje firmy i mają się teraz świetnie. Wszystkich nas łączy jednak to samo: ambicja, wytrwałość w dążeniu do celu i poświęcenie dla ciężkiej pracy, pociągające za sobą wiele wyrzeczeń. Pamiętaj, że przy odpowiednim nastawieniu i determinacji, możesz w życiu osiągnąć wszystko!
40 odpowiedzi do "Moja recepta na założenie firmy"
Wiecej takich artykułów, opartych na wiedzy i doświadczeniu. Super!
mało konkretów :)
Cierpliwości - będzie więcej konkretów, tylko niestety czasu brak.
Podpisuję się pod tym, aby kontynuować ten cykl :) Polacy są mało zaradni i godzą się na pracę w fabrykach za 700 zł na rękę albo wyjeżdżają na wyspy. A przecież przy odrobinie zaradności można się nieźle w naszym kraju ustawić ;)
fajne ;-)
Stek bzdur :(
- pomijając brak jakichkolwiek konkretów , na każdym kroku zaprzeczasz sam sobie.
Swoimi “wywodami” wprowadzasz w błąd i mącisz w głowach ludziom , którzy chcą coś zrobić.
Zamiast im pomagać “siejesz Defektyzm”
Tadeusz
Szanowny Tadeuszu, naprawdę próbowałem doszukać się w Twoim komentarzu choćby śladów konstrunktywnej krytyki, niestety poległem. Nie wiem co na to inni czytelnicy, ale mi osobiście zakrawa to na pompatyczną prawilność niepopartą jakąkolwiek argumentacją.
Brak konkretów mówisz? O jakie konkrety chodzi? Wnioskuję, iż wolałbyś żebym Ci kod podesłał, albo zdradził plany na następne 10 lat?
Po pierwsze życzę odrobiny wyobraźni i kreatywności, a po drugie chętnie przeczytam podobny artykuł Twojego autorstwa pełen konkretów, do których będę mógł się następnie odnieść, co zrobię z przyjemnością.
Sprecyzuj co rozumiesz przez “Swoimi wywodami wprowadzasz w błąd i mącisz w głowach ludziom, którzy chcą coś zrobić”. Zamiast siać podobne ogólniki być może wysiliłbyś się na jakiekolwiek konkrety (Twoje słowa), bo jedyne tłumaczenie jakie przchodzi mi na myśl, to “przez podobne artykuły mogę mieć problem z pracownikami”, co patrząc z tej perspektywy jest zrozumiałe, ale wówczas - ten artykuł nie jest przeznaczony dla Ciebie, a właśnie dla ludzi którzy chcą czegoś dokonać. Zupełnie inaczej byłoby, gdybyś napisał co konkretnie chcesz zrobić i dlaczego mój artykuł nie był Ci pomocny.
“Defektyzm”? Co to za tandetna nowomowa wyjęta żywcem z kabaretu TEY. Jeżeli zarzucasz mi ignorancję, wówczas ponownie - chętnie przeczytam podobny artykuł Twojego autorstwa zawierający sprostowania i same konkrety. Jak na razie sorry, ale nie kupuję tego.
Wniosek: albo odniesiesz się do konkretnych przykładów i wówczas sobie podyskutujemy (mam nadzieję) na poziomie, albo daruj sobie po prostu pisanie dla samego pisania tylko dlatego, że wydźwięk artykułu nie przypadł Ci do gustu (bez względu na to, po której jesteś stronie).
Witam ponownie
Szanowny Panie Przemku
Cieszę się , że zareagował Pan w swojej obronie. :)
- Nie będę analizował Pańskich “wypocin” w całości , bo to nie ma najmniejszego sensu.
Pozwolę sobie zwrócić jednak uwagę na kilka aspektów Pańskiej wypowiedzi.
Cytuję Pana wypowiedź a następnie ją obalę też cytatem z Pana wypowiedzi.
- po kolei:
“Myśl przewodnia niniejszego artykułu brzmi “Rozpocznij budowanie swojego biznesu zatrudniając się, lub będąc zatrudnionym u kogoś innego”.”
- Kto to powiedział , i kiedy???
Tu się z Panem zgadzam w 100%:
“………Może masz jakiś wrodzony talent? Być może widzisz, że coś co sprawia innym problem, jest dla Ciebie pestką?”
” ……….. Ja na swoją docelową branżę …………”
- jaką branżę Pan reprezentuje ????????? - INTERNET ???????? - to tak jak by chciał Pan powiedzieć , że koło wynalazłem. :)
“Aby stać się konkurencyjnym w danej branży, musisz być dobry w tym co robisz, wręcz musisz być jednym z najlepszych. Obecnie uważam, iż nie ma lepszej metody na zdobycie wiedzy w danej branży, jak po prostu znalezienie dobrej firmy - pracodawcy i zatrudnienie się w niej. Załatwisz w ten sposób dwie główne przeszkody, z którymi spotykają się młodzi przedsiębiorcy: zdobędziesz wiedzę i doświadczenie, jak również środki na utrzymanie się na odpowiednim poziomie.”
- czy nie łatwiejszą jest rozmowa z ludźmi , którzy znają temat i są już zaznajomieni w tym temacie (jakim?? - no właśnie nie pisze Pan o jakim temacie mowa)
“……..Idea jest prosta - uczysz się, a jednocześnie dostajesz za to pieniądze. ,………”
- kradnij wiedzę. :)
“Jednym z błędów który popełniłem, było ujawnienie swoich planów byłym pracodawcom.”
- to nie był Pana błąd - to był błąd pracodawcy.
“……..Dobrą zasadą jest tzw. palenie głupa. ……..”
- NIE POLECAM
“Staraj się zatem uczestniczyć w tak dużej ilości projektów, w ilu to tylko możliwe. Staraj się również uczestniczyć w spotkaniach twarzą w twarz z potencjalnymi klientami, podczas których lepiej zorientujesz się w ich potrzebach i tym, na co są oni skłonni wydawać pieniądze. ”
-
“Chcę tutaj zwrócić uwagę na to, iż nie chodzi mi o to, abyś kombinował w jaki sposób odebrać klientów swojemu pracodawcy”
- Ale jak się da - czemu nie ??? :)
“Tutaj moja kolejna rada - w miarę możliwości postaraj się znaleźć sojusznika, który w przyszłości stanie się Twoim partnerem. ”
- Tu znowu zgadzam się w 100%
- Szanowny Panie Przemku
Nie będę w całości przerabiał Pańskiego artykułu , ale na koniec zacytuję Pana słowa:
“Niestety, ale to właśnie morale jest tutaj największym problemem, ……….”
Pozdrawiam
Tadeusz
Po pierwsze możesz zwracać się do mnie po imieniu, gdyż jak zauważyłeś ja już przybrałem tę formę zwrotną w stosunku do Ciebie. Jeżeli sobie tego nie życzysz - powiedz i powrócimy do formy oficjalnej.
Po drugie, odpowiedź na Twój komentarz jest nie lada wyzwaniem i chyba zgodzą się tu ze mną inni czytelnicy. Nie z powodu “porażających” argumentów, ale po prostu biorąc pod uwagę układ wypowiedzi, trochę ciężko cokolwiek z tego zrozumieć. Tak czy owak spróbuję, cytując niektóre z Twoich wtrąceń.
1. - Kto to powiedział , i kiedy???
Ja tak napisałem we wstępie do artykułu, który jak wiesz, albo i nie, powinien stanowić zwięzłe wprowadzenie całej treści tak, aby czytelnik już na wstępie mógł określić, jaka jest tematyka artykułu i czy go zainteresuje.
2. - jaką branżę Pan reprezentuje ?????????
Mam wrażenie, że czytając pomijasz fragmenty tekstu nierzadko stanowiące kontekst i precyzujące sens wypowiedzi. Zmuszasz mnie do zacytowania raz jeszcze samego siebie:
“Ja na swoją docelową branżę wybrałem Internet i postanowiłem zająć się tworzeniem aplikacji internetowych, co było zresztą zgodne z tematyką moich studiów.”
Czy możesz zrobić to dla mnie i tym razem przeczytać całe zdanie? Istnieje taki twór jak branża internetowa oraz taka dyscyplina jak programowanie, wraz ze specjalnością, jaką są aplikacje internetowe. Chyba dla pewności zerknę na mój dyplom ukończenia studiów, choć wydaje mi się, że jak ostatnio do niego zaglądałem, to właśnie ten kierunek kończyłem. Mało sypiam, więc mogę się mylić ;)
3. - czy nie łatwiejszą jest rozmowa z ludźmi , którzy znają temat i są już zaznajomieni w tym temacie
Uważam, że jest to pomocne, jednak wielu specjalistów jest dość niechętnych rozmowom na tematy związne z pracą po powrocie do domu z właściwej pracy, która w przypadku programistów jest dość nużąca. Dlatego też wypowiedzi na forum mogą być różne i często dość powierzchowne.
Dzieje się tak dlatego, iż po pierwsze niektórzy będą bardzo oporni w ujawnianiu swoich najskrytszych technik i rozwiązań gwarantujących ich wysoki poziom specjalizacji. Po drugie, osobiście gdy pracuję to bardzo nie lubię jak mi ktoś przeszkadza, a gdy już znajdę krótką chwilę na odpoczynek, z pewnością nie poświęcę jej na intensywny wysiłek umysłowy np. wypowiadając się na forum, co jest równoznaczne pracy.
Z drugiej strony pracując w danej “branży” (mam nadzieję, że w punkcie 2. doszliśmy do tego, że swobodnie mogę posługiwać się tym określeniem), jesteś skazany na naukę i to w najbardziej skutecznej formie, gdyż jest to nauka oparta na doświadczeniu (ang. learning by experience - pojedziesz np. do Londynu to się przekonasz, co tam się liczy najbardziej).
4. - no właśnie nie pisze Pan o jakim temacie mowa
Większość odniesień artykułu oparta jest o tematykę tworzenia aplikacji internetowych, gdyż na tym znam się najlepiej. Jednak sam artykuł skonstruowany jest tak, aby zostawił jeszcze nieco wolnej przestrzeni do działania wyobraźni, zatem możesz odnieść to do byle jakiego zawodu. Chcesz być piekarzem? Handlowcem? Agentem nieruchomości? Czy naprawdę sądzisz że osiągniesz mistrzostwo w tych dyscyplinach czytając literaturę i przeglądając fora? Jeżeli tak, no cóż - naiwne to trochę, ale życzę powodzenia.
5. - to nie był Pana błąd - to był błąd pracodawcy.
Pracodawca zrobił źle, że przyjął to do wiadomości? Nie interesuje mnie punkt widzenia pracodawcy, a jedynie oceniam tę sytuację po czasie z mojej własnej perspektywy i to był ewidentny błąd. Spoko - jak masz ochotę, to leć i czym prędzej pochwal się pracodawcy swoimi planami, a potem powiedz jak było.
6. “Dobrą zasadą jest tzw. palenie głupa” - NIE POLECAM
A ja zalecam. Nie jest to oczywiście regułą, bo różni pracodawcy różnie będą reagować, jednak zasada niewychylania się sprawdza się w 100% wówczas, gdy aktualna praca jest jedynie niewielkim przystankiem w Twojej drodze ku większemu celowi (o ile go masz). Jak napisałem, jeżeli chcesz koncentrować się na robieniu kariery w firmie, wówczas ponownie nie jesteś dobrym odbiorcą tego artykułu.
7. “Chcę tutaj zwrócić uwagę na to, iż nie chodzi mi o to, abyś kombinował w jaki sposób odebrać klientów swojemu pracodawcy” - Ale jak się da - czemu nie ??? :)
Jestem zdania, iż w Polsce można dorobić się w sposób legalny, a działanie etyczne gwarantuje spójność i mniej ewentualnych kłopotów w przyszłości. Świat jest mały, a jeżeli Twój pracodawca przyczynił się w taki, lub inny sposób do Twojego rozwoju - uszanuj go. Jeżeli rzeczywiście nie jesteś w stanie wymyślić niczego innego, ponad to, co jest bezpośrednią konkurencją, to dość przykre.
Osobiście kiedyś rozwijałem młodzieżowe portale muzyczne i uważam, że nieetycznym byłoby robienie konkurencji byłemu pracodawcy w tej dziedzinie, więc już na wejściu zabrałem się za coś zgoła innego, w efekcie czego nikt nikomu klientów (czy użytkowników) nie podbiera.
8. “Nie będę w całości przerabiał Pańskiego artykułu , ale na koniec zacytuję Pana słowa: Niestety, ale to właśnie morale jest tutaj największym problemem”
Coś chyba pokręciłeś, więc odpowiem programistycznie w sposób następujący:
$morale != $moralnosc;
O problemach z morale chętnie porozmawiam z Tobą wówczas, gdy zupełnie sam stworzysz coś dużego, co będzie wymagać wielu lat i tysięcy godzin pracy. Gwarantuję Ci, że docenię trud również wówczas, jeżeli nic Ci z tego nie wyjdzie, gdyż pod taką pracoholiczną postawą podpisuję się rękami i nogami. Porozmawiamy zatem po fakcie.
No dobrze. Mam nadzieję, że wyjaśniliśmy sobie większość kwestii spornych i mogę już na spokojnie powrócić do pracy. Z tego powodu obawiam się też, że nie będę mógł sobie już pozwolić na tak wylewną polemikę.
W ewentualnym kolejnym komentarzu do tej dyskusji, lub dotyczącej przyszłych artykułów, proszę o mniej tekstu, a bardziej konkretne pytania, gdyż w większości przypadków musiałem się domyślać o co chodzi.
Następnym razem zastanów się również, czy masz podstawy do krytyki, gdyż nie chcę tutaj dezawuować Twoich kompetencji, ale po prostu nic o nich nie wiem, a chętnie się dowiem (inni czytelnicy pewnie też).
P.S. Zajrzałem do dyplomu i wszystko się zgadza - nie oszukali mnie ;) ;) ;)
Witam
- Widzę że nie rozumiesz do czego zmierzam. :)
Tytuł Twojego artykułu:
“Moja recepta na założenie firmy”
- Nie kwestionuje Twoich umiejętności w zakresie , które posiadasz.
Pisanie programów , czy też stron internetowych nie jest umiejętnością , która upoważnia Ciebie do dawania rad czy recepty na prowadzenie firmy.
Piszesz “recepta” i dajesz “rady”
- Można dawać komuś radę , albo receptę jak się ją ma .
Pozdrawiam
Tadeusz
“Z tego powodu obawiam się też, że nie będę mógł sobie już pozwolić na tak wylewną polemikę.
W ewentualnym kolejnym komentarzu do tej dyskusji, lub dotyczącej przyszłych artykułów, proszę o mniej tekstu, a bardziej konkretne pytania, gdyż w większości przypadków musiałem się domyślać o co chodzi. ”
- Ja też proszę o mniej tekstu , bo czytając Twoje wypowiedzi , zapominam na końcu co autor mówił na początku :)
Tadeusz :)
No i proszę, jak chcesz to potrafisz ;) Teraz jest krótko, zwięźle i zrozumiale.
Jeżeli chcesz wydobyć receptę i istotę zgodną z tematem artykułu, to proponuję z artykułu wyciągnąć jedynie te pięć punktów i po jednym paragrafie dla każdego z nich. Myślę że to załatwi sprawę.
Zauważ że w artykule nie popisuję się erudycją programistyczną, a wręcz koncentruję się na tym, jak z posiadanych umiejętności skorzystać w najlepszy z możliwych sposobów, jakim według mnie jest założenie własnej firmy.
Jeżeli chodzi o kompetencje w tym zakresie, no cóż. O ile dobrze pamiętam, to jakieś tam dwie firmy informatyczne prowadzę, więc wybacz ale argument nieco chybiony.
A czy kolega Tadeusz prowadzi jakąś firmę? Czy możemy sobie gdzieś o niej poczytać?
Jeżeli chodzi o ilość tekstu w moich artykułach, to niestety ale coś takiego jak licentia poetica upoważnia mnie do pisania ich w stylu który najbardziej mi odpowiada, a ja właśnie lubię wiele dygresji. Niestety nie da się zadowolić w tym względzie wszystkich, więc obawiam się że w tej całej zabawie będziesz tym “mniej zadowolonym”, choć może się jeszcze ku temu przekonasz.
Witam
- Ja nie posiadam ” licentia poetica” - wolę fakty :)
Piszesz: ” Niestety nie da się zadowolić w tym względzie wszystkich, więc obawiam się że w tej całej zabawie będziesz tym “mniej zadowolonym”, choć może się jeszcze ku temu przekonasz.”
- Zgadzam się - zadowolić wszystkich - to jest 100% pewne niepowodzenia.
Praktyka dowodzi , że sama wiedza niestety nie wystarczy.
- Człowieka należy zainspirować prawdziwymi i wiarygodnymi faktami , by mógł nabrać pewności siebie , że jest zdolny osiągać sukcesy.
- Trzeba mu pomóc , a nie karmić ” licentia poetica” - Wszystko , czego człowiek w życiu pragnie , ma swoją cenę , i nie chodzi tu o pieniądze.
- nie będę się rozpisywał , bo to Twoje rady.
Pozdrawiam Wszystkich Czytających
Tadeusz
Ps. “…….przestań pan szerzyć defektyzm ………..” - tak powiedział kiedyś Laskowik w swoim programie kabaretowym
Zmęczyłeś mnie już i nie widzę aby ta dyskusja zmierzała gdziekolwiek, a jedynie jestem na tym stratny czasowo. Poza tym nie odpowiedziałeś na dość istotne pytanie, więc będę konsekwencje czekać na odpowiedź.
Mówiąc o licentia poetica miałem na myśli jedynie styl wypowiedzi. Obaj mamy pewien określony styl, a który z nich jest bardziej korzystny i zrozumiały, niech ocenią inni.
Zapewniam Cię, że na własnym blogu będę pisał właśnie w ten sposób oraz przypominam, że jeżeli się z tym tak bardzo nie zgadzasz - zawsze możesz usunąć stronę z ulubionych lub RSS, wyczyścić ciasteczka i historię adresów. To naprawdę bardzo proste.
Z jakiego kabaretu wziąłeś “defektyzm” też już ówcześnie napisałem, ale tego również nie wychwyciłeś, bo jak wspomniałem - czytasz wybiórczo. Naprawdę, nie mam czasu.
Pozdrawiam.
Przemek, super, że Ci się chciało coś takiego napisać!!! Ludzie, którzy osiągnęli sukces, dzielą się receptą nań zazwyczaj, gdy im się zapłaci (np. piszą książki).
Gratuluję, podziwiam, trzymam kciuki za dalszy rozwój i sukcesy!
( Ale wiesz co, wypoczynek też ma swoje zalety :) )
No widzisz, taki już miły ze mnie gość ;)
Fajny artykuł i fajnie się go czyta.
Gdyby tylko to było takie “proste”… Niestety z artykułu nie wynika nic poza tym, że autorowi udało się w kilka lat stworzyć firmę i kilka produktów inwestując wszystkie zasoby jakie miał.
Dobrze jest wiedzieć, że komuś się udało - to buduje przekonanie, że może się udać i innym (w tym mnie :) ).
BTW: może szukasz programisty ?
Michale, ja nie powiedziałem że to jest proste. Wręcz powiem szczerze, że to była prawdziwa orka po kilkanaście (a bywało nawet kilkadziesiąt) godzin na dobę.
Rzeczywiście model pracy który wybrałem jest dość radykalny i nie obejdzie się bez strat zdrowotnych lub towarzyskich, jednak działa i moja historia jest tego dowodem.
A artykułu wynika to, że skoro jesteś młody (a wiem, bo sprawdziłem) to masz o wiele większe pole do popisu, niż ludzie którzy muszą wykazać się pewną powściągliwością w podejmowaniu ryzyka.
Możesz przy tym co prawda stracić czas i być może pieniądze, ale nawet jeżeli tak się stanie, to z pewnością zyskasz doświadczenie, a straty odrobisz szybciej, niż myślisz. Wstaniesz, otrzepiesz się i zaczniesz ponownie bogatszy o zdobytą wiedzę.
No i właśnie, zarówno ten artykuł jak i cały blog ma u Ciebie wytworzyć wewnętrzną motywację i przekonać, że owszem - przy odpowiedniej postawie i dobrych wiatrach możesz być kolejnym Billem Gatesem.
Jeżeli chodzi o możliwości pracy, to w pierwszej kolejności zatrudniamy grafików. Później naturalnie zatrudnimy również programistów, jednak w chwili obecnej radzimy sobie w wystarczającym stopniu sami, tak więc w chwili obecnej jestem zmuszony odmówić :(
Witaj Przemku.
Artykuł fajny, choć mógłby być krótszy o 1/4. przyznam ze trochę za duzo niekonkretnych szczegółów. a mianowicie to że nie polecasz czegoś albo cos polecasz np. palenie głupa. Jesteś skazany na krytykę w tym miejscu bo już coś narzucasz. Ludzie tego nie lubią. Moim zdaniem np. palić głupa nie polecam, ponieważ wolę szczerze powiedzieć co mnie gryzie, czym się zajmuję i co zamierzam, nikt mi tego nie wykradnie a jak wykradnie to zajmę się czymś innym. Jest pełno biznesów i interesów które dają owoce pracy.
Ogólnie bardzo fajnie że poświecasz czas na buszowanie w necie i pisanie tekstów bo schodzi to na to że dodaje ta stronę do ulubionych, bo wtedy wiem ze sa ludzie ktorzy chca pomoc innym. Tak ze SUPER.
Jeszcze w sumie nie donca wierze ze poswiecasz tyle godzin na swoja prace jesli znajdujesz czas na to by prowadzic bloga, dyskusje na forach itd. itp. moze sie myle moze tego nie potrafie ale wiem z dowsiadczenia ze jesli zakladam wlasny biznes i z gory sobie mowie ze wiekszosc czasu bede poswiecal wlasnei jemu to niestety ale nie mam czasu na fora, blogi czytanie newsow na monitorze tylko zajmje sie swoja praca i o niej snie i mysle. Teraz stracilem 10 minut na napisanie tego tekstu plus 10 minut na przeczytanie. Jezeli robilbym tak codziennie i czytal po 5 tekstow i odpowiadal ludziom na forach to stracilbym ponad poltorej godziny dziennie na to by moc sobie pogadac z ludzmi. Zastanawialem sie nad tym jak ludzie pisza co robia! Ze robia to i tamto ze maja tyle zajec i np. z goldenline tylerzeczy powpisywanych w doswiadczenie a non stop zielone swiatelko sie swieci ze jest on-line hehe. jak oni to robią? Albo np. na forum sportowym sfd.pl znam kilka osob ktore chodza na silownie i uprawiaja rozne sporty i udzielaja tam swoich zdan to wszyscy mi mowia ze Ci ludzie na forach sa tez non stop on-line albo niektorzy maja po kilka tysiecy postów. jak to mozliwe zeby ktos mial osiagnac sukces w zyciu jak polowe poswieca na zycie w sieci?
to tyle.
pozdrawiam i proponuje pisac rzeczy na temat krotkie ale motywujace. jak np. Brian Tracy ;]
Danielu, oczywiście cieszę się, że artykuł Ci się spodobał.
Nie staram się niczego narzucać innym, to jedynie sugestia oparta na moich własnych doświadczeniach, między innymi właśnie z tym, że czasem warto trzymać język za zębami. Oczywiście, jeżeli jesteś osobą kreatywną i upartą, to w pewnym momencie wyjdziesz na swoje, a jeżeli możesz oszczędzić owoce swojej pracy i poświęcony czas, to czemu nie.
Domyślam się że tak to zrozumiałeś, gdyż ja myślałem raczej o milczeniu w zakresie niepogarszania swojej sytuacji i atmosfery w firmie, szczególnie w relacjach z szefostwem. Mniejsza z tym.
Czas, który spędzam w sieci rzeczywiście dochodzi do 20 godzin na dobę, gdyż staram się Internet tworzyć i tylko na tym się koncentruję. Jeżeli mamy dużo spotkań biznesowych, wówczas wychodzi nieco mniej.
Tym niemniej czytać wiadomości ze swojej branży trzeba, gdyż dzięki temu poszerza się nasza wiedza i jesteśmy w stanie opracować znacznie lepsze i wydajniejsze metody pracy. Najlepszym czasem na zdobywanie wiedzy są godziny poranne, a więc zalecam przynajmniej 30 min. dziennie - na tym nie stracisz, poza tym zawsze możesz wstać odpowiednio wcześniej.
Nie wiem jak postępują osoby piszące inne blogi, czy też udzielające się na forach, jednak zauważyłem, że mogę sobie pozwolić średnio na 1 artykuł w tygodniu i tak właśnie robię. To nie tak dużo i zbytnio stratny czasowo na tym nie jestem ;)
Moje artykuły mają taką postać jaką mają, gdyż taki mam styl i tak już pozostanie. Lubię dygresje i przykłady wzięte z moich własnych doświadczeń. Natomiat nie oczekujcie ode mnie gotowych recept na wszystko, gdyż oczekuję od czytelników nieco własnej imaginacji.
A Briana Tracy również polecam ;)
swietny artykul
Super artykul, wiecej takich !!! :))
Dziękuję obiecuję, że jak tylko czas pozwoli będę pisał częściej.
To daje do myślenia. Każdy ma swój rozum, ale nie każdemu starcza determinacji w osiągnięciu tego czego pranie naprawę. Oczywiście, można pracować na dwie zmiany i narzekać jak jest źle. Podziwiam ludzi, którzy stawiają wszystko na jedną kartę, a ten pomysł daje dodatkowo pewną asekurację.
Pozdrawiam
Powiem tak … pracowalem przez 3 lata w firmie jako programista PHP, zaczalem robic na boku w 2 roku pracy w tej firmie. Po roku szef dowiedzial sie, ze robie na boku i mnie zwolnil. W tym czasie juz mialem z roboty na boku druga wyplate. Po 1.5 roku od zwolnienia zatrudnionych mam 2 pracownikow i zarabiam ok. 5-7 x wiecej (zalezy od miesiaca) niz w firmie w, ktorej pracowalem i mam chyba 10 x wieksza satysfakcje z pracy.
Ale … nie musialem robic jak ty tak duzo. Mnie wystarczylo by po 8 godzinach porobic jeszcze 2-4 godziny w domu i mialem czas na to by sie ozenic, czas na przyjaciol, czas na urlopy itd.
Moglbym pisac … gdybym moze robil jak ty 6-8 godzin w domu a nie tyle co robilem to moze bym mial 2 x wiecej. Ale szczerze przyznam, ze na coz mi wiecej teraz … stac mnie bylo postawic dom wielkosci 120 m2, kupic auto, wyjechac na wczasy do cieplych krajow i widze, ze wszystko sie rozkreca. Moze dla Ciebie sa wieksze aspiracje ale ja swoje spelnilem … nie zalezy mi na tym by byc super/hiper bogaty bo liczy sie dla mnie bardziej rodzina, przyjaciele, zdrowie fizyczne a nie kasa.
Mam 26 lat.
W takim razie pozostaje mi złożyć Ci moje szczere gratulacje, gdyż w kwestii czerpania przyjemności z życia najwyraźniej jesteś zdecydowanie dalej ode mnie ;)
Być może jestem ofiarą tempa pracy, które sobie jakiś czas temu narzuciłem, zajmując się kilkoma projektami na raz, co rzeczywiście na zdrowie nie wychodzi, o rozrywkach i przyjemnościach nie wspominając.
A jeżeli chodzi o satysfakcję z pracy na własne konto, to jasne - ta jest nieporównywalnie większa, gdyż nawet nie wspominając o satysfakcji i motywacji wewnętrznej, od teraz to na Ciebie spadają wszystkie pochwały i zaszczyty, a to dość miły stan.
Jeszcze raz gratuluję i zapraszam do częstszego komentowania, gdyż jestem pewien, iż wielu czytelników zainteresowałaby Twoja historia, zdobyte doświadczenie i spojrzenie na pracę z innej perspektywy.
Życzę miłego odpoczynku w tę, całkiem słoneczną niedzielę ;)
Nie znam Ciebie Przemku ale pamietaj, ze moze za 10 lat bedziesz mial kupe szmalu ale moga odejsc od Ciebie znajomi i moze odejsc kobieta bo nie bedziesz mial dla nich czasu. Ja to zrozumialem i dlatego ustalilem sobie gorny prog pracy 10 godzin. Bardzo rzadko go przekraczamm i z reguly moja praca to 8 godzin. Prawda jest taka … nawet gdybym robil 20 godzin dziennie i tak bedzie ciagle za malo bo tej roboty jest zbyt duzo.
Dzisiaj jest piekna pogoda. Mam mozliwosc pojsc z zona i z psem na spacer a pozniej pojsc do restauracji. Rownie dobrze moglbym to zrobic w tygodniu. Uwazam, ze to tylko kwestia ustawienia priorytetow. Rodzina czy praca … jesli postawisz rodzine na pierwszym miejscu to mysle, ze wiecej bedziesz mial szczescia majac 2000 zl wyplaty niz majac 10 000 zl wyplaty a posiadajac rozbite relacje.
“Gdyby tylko to było takie “proste”… Niestety z artykułu nie wynika nic poza tym, że autorowi udało się w kilka lat stworzyć firmę i kilka produktów inwestując wszystkie zasoby jakie miał.”
Ja się nie zgodzę z tym. W artykulę znalazłem wiele cennych informacji:
Zatrudnij się u kogoś
- nie podpisuj dokumentu NDA (ang. Non Disclosure Agreement) lub jakiejkolwiek innej umowy lojalnościowej
- nie ujawniaj swoich planów pracodawcy
Własna działalność ( przed opuszczeniem pracy etatowej )
- znajdź sojusznika “Zdecydowanie nigdy nie zdecydowałbym się na ponowne tworzenie jakiegokolwiek dużego projektu informatycznego samemu. Stanowczo Ci to odradzam, bo depresję i pracoholizm masz jak w banku.”
- znajdź klientów i stwórz swoją usługę/produkt
- zautomatyzuj proces integracji i postaraj się stworzyć tak prodkut lub usułgę aby jak najłatwiej było Ci wdrażać i integrować
Zrezygnuj z etatu i skoncentruj się na własnej firmie
- przemilcz fakt własnej działalności
Pozdrwaiam autora :)
Doradzam również, aby specjalnie nie afiszować się ze swoimi dalekosiężnymi planami, również w stosunku do najbliższych, gdyż mają oni tendencję do przedwczesnego i dość denerwującego rozliczania z realizacji projektu, kompletnie nie mając przy tym pojęcia, jak skomplikowane i pracochłonne są niektóre procesy, przez co często czas jaki na projekt musimy poświęcić wydłuża się niemiłosiernie.
“Gdyby tylko to było takie “proste”… - nigdy nie twierdziłem że będzie łatwo, to zadanie dla wytrwałych.
Jak o sukcesie powiedział kiedyś Arnold Schwarzenegger: “Kiedy podczas treningu jesteśmy już tak zmęczeni, że graniczy to z omdleniem i utratą przytomności, to właśnie te kilka dodatkowych serii odróżnia prawdziwych profesjonalistów od chłopców”.
Myślę, że ten prosty aforyzm można zastosować w wielu dziedzinach życia i każdy kto chce osiągnąć w życiu coś wielkiego, powinien sobie to wziąć do serca.
Ciekawy artykuł Przemku:)
Wyobrażenia spotkały sie z realiami…
Podoba mi się to,że poza pomysłami , zasadami jakie wymyśliłeś i stosowałeś opisałeś także ciemne strony dążenia do realizacji własnego celu.
Co prawda nie każdy może w opaciu o Twój artykuł okiełznać swoje pomysły, gdyż nie każda branża jest taka,jak Twoja, ale zawsze jest to jakiś głos w dyskusji, podzielenie sie doświadczeniem - a to kształci;-) Myślę,że każdy, kto chce i jest na tyle inteligentny by dostrzec tu różne podpowiedzi wyłowi je i może dzięki temu odważy się na jakiś krok prowadzący do sukcesu..?;-)
to pierwszy z Twoich artykułów, z jakim sie zapoznałam,ale chętnie przeczytam kolejne:-)
pozdrawiam
[…] podobny temat napisałem wcześniej inny, dość obszerny artykuł zatytułowany „Moja recepta na założenie firmy”, w którym podpowiadałem pewną autorską metodę założenia własnej firmy, odnosząc się do […]
Dzisiaj trafiłem na Twojego bloga. :) Bardzo mi się spodobał i będę tu zaglądał co jakiś czas.
Odnośnie artykułu mam nadzieję, że cała koncepcja przedsiębiorcy nie kończy się wyłącznie na pracowanie maksymalnie dużo i wydajnie.
Gdy już się coś osiągnie, zbuduje firmę i przynosi ona dochód odpowiednio duży to część zysków najlepiej zainwestować w automatyzację biznesu tak by był on aktywem przynoszącym zyski bez dużego nakładu naszej pracy (lub bez naszego koniecznego udziału).
W pewnym momencie gdy już będziemy obracać naprawdę duża gotówką warto zacząć inwestować w czyjeś biznesy które przyniosą nam pasywny dochód w postaci dywidendy.
Myślę że warto dużo pracować by budować kolumnę aktywów i ją poszerzać. Tylko, że zwiększanie tej kolumny nie może powodować zwiększania czasu naszej pracy bo dojdziemy do momentu, że więcej już sie nie będzie dało pracować, będziemy mieć nadmiar obowiązków. Dlatego pracujmy mądrze a nie ciężko.
Przedsiębiorca powinien w pewnym momencie być inicjatorem kreatywnego działania, osobą która kontroluje to co tworzy a nie osobą która koniecznie musi zrealizować zadania które można zlecić komuś innemu.
Rude Dude - moja koncepcja polega na usilnym dążeniu do osiągnięcia celu wszelkimi możliwymi sposobami, a w artykułach próbuję między innymi przekazać kilka osobistych spostrzeżeń, jak osiągnąć to nieco sprawniej i w krótszym czasie.
Co do reszty Twoich uwag, to naturalnie zgadzam się z nimi. Jeżeli chodzi o budowanie kolumny aktywów to warto tutaj polecić książki Roberta Kiyosakiego, w szczególności pierwsze dwie pozycje: “Bogaty ojciec, biedny ojciec” oraz “Kwadrant przepływu pieniędzy”, które były i są jedymi z moich ulubionych lektur.
Z drugiej strony, delegowanie zadań to też nie taka łatwa sprawa - trzeba się do tego przyzwyczaić to raz, a dwa, co najważniejsze, trzeba powierzyć te zadania naprawdę zaufanym ludziom, bo inaczej całe przedsięwzięcie weźmie w łeb.
Miłego weekendu.
Tak artykuł jest mało konkretny.
Jednak ciekawy.
Widziałem już gdzieś podobne artykuły.
I wszędzie brakuje fundamentalnych odpowiedzi na pytania czysto techniczne.
1. Skąd wziąść klientów.
2. Gdzie i jak się reklamować.
3. Jak zdobyć zaufanie klienta.
4. Jak robisz w jakiejś firmie to i tak nie możesz sie oficjalnie chwalić projektami które tam robiłeś. Więc referencje twojej firmy na początek to wielkie nic.
5. A jak ktoś jest naprawde dobry i ma kilku miesięczne doświadczenie zawodowe. To co ma powiedzieć klientowi (kłamać ??).
6. Czy początkująca firma (0 projektów wykonanych) ma szanse wygrać przetarg na zamówienie publiczne ???
itp itd.
Takie artykuły działają na mnie jak dawka adrenaliny :)
Mam do Ciebie Przemku pytanie - czy prowadzenie własnej firmy daje Ci możliwość życia na poziomie dużo wyższym niż gdybyś pracował w jakiejś firmie?
Z góry dzięki za odpoiwedź
Witaj Przemku,
artykuł rzeczywiście ciekawy i super, że dzielisz się swoim know-how :)
Jednak co z etyką działania?
Spójrzmy na to z drugiej strony - za kilka lat masz świetnie prosperującą firmę. Przychodzi do Ciebie pracownik, zupełnie zielony - inwestujesz w niego wiedzę, swój cenny czas (np. w ciągu którego mógłbyś pozyskać 5 Klientów miesięcznie), kształcisz go, a On postępując wg. Twoich rad działa tylko po to by się nauczyć.
Czy potrafisz przekalkulować sobie realne (czasowe i finansowe) straty jakie ten pracownik przynosi, w zamian nie dając de facto nic (bo nawet korzyść którą wnosi bilansują koszty).
Co więcej, wyobraźmy sobie, że tak jak radzisz, Twój pracownik tworzy koalicję wśród innych pracowników i przeciąga ich do swojej firmy. Co wtedy?
Piszę to, bo wiem, jak to jest po drugiej stronie. Zdecydowanie lepszą receptą jest ta prezentowana przez “marin k” - o ile fakt posiadania drugiej “pracy”, nie oddziałuje negatywnie na pierwszą (zmęczenie itp.).
Pozdrawiam,
Monika
Cholernie dobry artykuł, nie jakies tam przekelepywanie tekstów po kimś, tylko solidne przedstawienie kawe na ławę własnych doświadczeń.
Jestem na tak za kazdym artykułem opartym an wiedzy
Niechcący wpadłem na tą stronę przy okazji poznawania GTD. Przeczytałem ten artykuł i jedyne, co mogę powiedzieć to, że mi Pana bardzo szkoda.
Z całego artykułu przebija się jedno wielkie JA, JA, JA, TYLKO JA, MOJE, MOJE…
Nie ważne środki, nie ważna droga, po trupach do celu. Jak ktoś nie jest ze mną to jest przeciwko mnie. Itd. itd. Na końcu tej drogi upragniony skarb: PIENIĄDZE!!!
Nie wiem czy ten blog jest jeszcze aktualizowany, ale jak Pan wpadnie jeszcze tutaj to chętnie omówię wszystkie kwestie szczegółowo, co mnie tak razi w Pana podejściu do życia.
Drogi Marcusie,
Jak sam tytuł wskazuje jest to blog, którego tematyką jest szerokopojęte bogacenie się i w którym przedstawiam moje własne poglądy na to, jak poprzez ciężką pracę wspomożoną dobrą jej organizacją, te wyżyny osiągnąć.
Co więcej, nigdy nie ukrywałem że mam pracoholiczne ciągotki i to co robie, po prostu sprawia mi ogromną frajdę. Jeśli popatrzy Pan na szereg osób, którym w biznesie udało się dokonać czegoś wyjątkowego (nie tylko w branży IT), to zauważy Pan, że większość z nich była pasjonatami.
Przez skoncentrowanie tematyki wypowiedzi wokół organizacji pracy tak, aby przynosiła jak największe wymierne walory, być może moje podejście do życia wydaje się Panu monotematyczne, jednak zapewniam Pana że tak nie jest. Pragnę jedynie zmaksymalizować wykorzystanie potencjału, jaki daje mi (mam nadzieję) młody wiek tak, aby w przyszłości móc zapewnić swojej rodzinie życie na odpowiednim poziomie tak, aby niczego im nie zabrakło.
Zapewniam Pana, że to właśnie jest cel nadrzędny, jednak chętnie poznam Pańską opinię w tej sprawie. Mam nadzieję, że będzie konstruktywna na tyle, abyśmy wszyscy mogli z niej skorzystać ;)
Pozdrawiam serdecznie i na zakończenie polecam dwa artykuły: Młodzi milionerzy oraz Kariera kontra rodzina.
Tez kiedyś ogarniałam podobne rzeczy. Niestety w tym momencie mam już dużo mniej czasu. Szkoda :9
Dodaj komentarz