Dead tired

Być może często zastanawiasz się nad tym, jak by to było mieć własną firmę? Być może masz już świetny pomysł na biznes, jednak czynnikiem powstrzymującym Cię przed jego realizacją jest brak odpowiednich funduszy, lub konieczność utrzymania siebie i swojej rodziny. Jeżeli tak właśnie jest, wówczas mój przepis na utworzenie firmy będzie Ci z pewnością bardzo pomocny. Większość z etapów przedstawianej metody wypróbowałem empirycznie, stąd jestem Cię w stanie zapewnić że działa.

Ponieważ patrząc wstecz zdaję sobie sprawę iż część rzeczy zrobiłbym inaczej, niektóre etapy mojej metody zostały zoptymalizowane i uzupełnione o odpowiednie wnioski “ex post” po to, abyś drogi czytelniku nie musiał powtarzać moich potknięć i błędów.

Myśl przewodnia niniejszego artykułu brzmi “Rozpocznij budowanie swojego biznesu zatrudniając się, lub będąc zatrudnionym u kogoś innego”. Życzę miłej lektury.

Mój przepis składa się z pięciu etapów. Oto one:

1. Wybierz docelową branżę.

Zaczynamy od podstaw - zastanów się, co chcesz w życiu robić. Co Cię pasjonuje? Co sprawia, że możesz pracować, lub po prostu siedzieć nad tym bez przerwy, przez kilkanaście godzin i nie odczuwać znużenia? Może masz jakiś wrodzony talent? Być może widzisz, że coś co sprawia innym problem, jest dla Ciebie pestką? Jeżeli jest coś takiego, to sprawę masz ułatwioną i już jesteś na dobrej drodze. Jeżeli nie, no cóż - będziesz musiał się nad tym trochę zastanowić i szukać aż do skutku.

Tak naprawdę, to większość z nas ma jakiś wyjątkowy talent, tylko czasem nie jest on naturalnie uwydatniony i niekiedy trzeba poświęcić chwilę, aby go w sobie odnaleźć. Ja na swoją docelową branżę wybrałem Internet i postanowiłem zająć się tworzeniem aplikacji internetowych, co było zresztą zgodne z tematyką moich studiów.

2. Znajdź odpowiedniego pracodawcę i zatrudnij się w branży.

Aby stać się konkurencyjnym w danej branży, musisz być dobry w tym co robisz, wręcz musisz być jednym z najlepszych. Obecnie uważam, iż nie ma lepszej metody na zdobycie wiedzy w danej branży, jak po prostu znalezienie dobrej firmy - pracodawcy i zatrudnienie się w niej. Załatwisz w ten sposób dwie główne przeszkody, z którymi spotykają się młodzi przedsiębiorcy: zdobędziesz wiedzę i doświadczenie, jak również środki na utrzymanie się na odpowiednim poziomie. Pamiętaj jednak, aby systematycznie odkładać pewną kwotę na działalność swojej przyszej firmy.

Idea jest prosta - uczysz się, a jednocześnie dostajesz za to pieniądze. Ta zasada wydaje się słuszna zarówno w celu otwarcia piekarni (zatrudnij sie jako pomocnik kucharza, aby zdobyć wiedze i doświadczenie), w celu założenia firmy programistycznej (jak w moim przypadku), jak również pewnie w przytłaczającej większości innych branży.

Zasada jest jedna - pracujesz po to, aby się uczyć i zdobyć doświadczenie, a nie po to aby robić karierę. Jeżeli dany pracodawca nie spełnia Twoich oczekiwań, lub czujesz że wartość edukacyjna płynąca z pracy nie jest tym czego oczekiwałeś, wówczas powinieneś rozważyć zmianę pracodawcy.

Istnieje jednak kilka zasad, które radzę przestrzegać. Po pierwsze nie daj się zmanipulować do podpisania umowy o zakazie konkurencji, umowy NDA (ang. Non Disclosure Agreement) lub jakiejkolwiek innej umowy lojalnościowej, ponieważ gdy staniesz się w przyszłości pełnokrwistym przedsiębiorcą, taka umowa może (choć nie musi) uniemożliwić Ci szeroko pojęte konkurowanie z byłym pracodawcą, nawet gdy nie będzie to bezpośrednia konkurencja. Krótko mówiąc - uważaj co podpisujesz.

Jeżeli Twoim celem jest założenie własnej firmy i stworzenie biznesu, wówczas taka umowa wyklucza tę możliwość, a więc jej podpisanie jest z Twojego punktu widzenia bezzasadne i należy rozejrzeć się za innym miejscem pracy, których z pewnością jest wiele.

Jeżeli jednak nieszczęśliwie udało Ci się podpisać podobną umowę, to na pocieszenie powiem, że wiele z nich zawiera błędy które wykluczają jakiekolwiek zastosowanie prawne. Bierze się to z tego, iż niektórzy pracodawcy bardzo wybiórczo i dowolnie przestrzegają przepisy kodeksu pracy, często nie czytając go wcale, a jedynie zasłaniając się tzw. swobodą zawierania umów. W takiej sytuacji zaczerpnąłbym porady u radcy prawnego, co powinno rozwiać wątpliwości.

Jednym z błędów który popełniłem, było ujawnienie swoich planów byłym pracodawcom. Z punktu widzenia czasu uważam, że było to kompletnie niepotrzebne, więc radzę nie iść w moje ślady w tej kwestii. Wielokrotnie pracodawcy próbowali zniechęcić mnie do realizacji mojego projektu, zarówno dyskretnie, jak i mniej dyskretnie, werbalnie jak i pisemnie.

Teraz, gdy sam jestem przedsiębiorcą, doskonale to rozumiem - celem pracodawców był i będzie rozwój ich firm, a ja wykazałem się dość znaczną dozą naiwności, starając sie zaszczepić im swój entuzjazm. Nawet jeżeli Twój nowy pracodawca wstępnie zaakceptuje twój indywidualny projekt, to i tak prędzej czy później będzie nakłaniał Cię do jego zaprzestania, co może być źródłem wielu obopólnych frustracji.

Moja rada - nigdy tego nie rób. Nigdy, przenigdy nie przyznawaj się, że robisz, lub dopiero planujesz robić coś swojego na boku. Dobrą zasadą jest tzw. palenie głupa. Pamiętaj, że musisz być jak James Bond, albo Tommy Lee Jones w Ściganym ;) Nie gwiazduj, nie wychodź przed szereg, wręcz staraj się być postrzegany i, co za tym idzie, traktowany jako przeciętniak. Dzięki temu Twój pracodawca będzie uważał Cię za mniejsze zagrożenie, dzięki czemu może nie będzie kombinował jak tu na siłę zatrzymać Cię w firmie, lub ograniczyć Ci zakres ruchów na wolnym rynku za pomocą umów i aneksów. Taka dyskretna postawa wyjdzie Ci również na dobre przy samym rozstaniu, które gdy czas nadejdzie, będzie o wiele prostsze i dla Ciebie, i dla Pracodawcy.

3. Znajdź swoich pierwszych klientów.

Pracując na etacie w Twojej wymarzonej branży, szybko dowiesz się co tak na prawdę jest obecnie na topie i co dobrze się sprzedaje, a co nie. Będziesz miał możliwość szybkiego zorientowania się w nowych trendach w branży, oraz będziesz mógł zidentyfikować najpoważniejszych graczy na rynku. Tutaj również możesz odkryć co Cię naprawdę pociąga i jaka praca sprawia Ci przyjemność, co spowoduje iż Twój pomysł na firmę ulegnie krystalizacji i będziesz w stanie określić dla niej dochodową niszę.

Staraj się zatem uczestniczyć w tak dużej ilości projektów, w ilu to tylko możliwe. Staraj się również uczestniczyć w spotkaniach twarzą w twarz z potencjalnymi klientami, podczas których lepiej zorientujesz się w ich potrzebach i tym, na co są oni skłonni wydawać pieniądze. Chcę tutaj zwrócić uwagę na to, iż nie chodzi mi o to, abyś kombinował w jaki sposób odebrać klientów swojemu pracodawcy, gdyż uważam to za nieetyczne, ale abyś uzyskał ogólny pogląd na sprawy odpowiedzi na realne potrzeby klientów, którzy w najlepszym przypadku sami Ci o tym opowiedzą.

Kiedy już będziesz pewien w jakiej dziedzinie będzie docelowo działać Twoja firma, kolejnym krokiem powinno być odnalezienie klienta z realnym problemem wymagającym rozwiązania. Twoją misją powinno być w tej sytuacji znalezienie odpowiedniego rozwiązania dla tego klienta i utworzenie na jego podstawie generycznego produktu, z którego w przyszłości będą mogli skorzystać inni klienci.

Jest to kluczowy etap dla Twojego biznesu, ponieważ gdy już uda Ci się odnaleźć klienta, który będzie gotów zapłacić Ci za rozwiązanie swojego problemu, będziesz miał punkt zaczepienia w oparciu o który możesz stworzyć swój produkt lub usługę.

Kiedy kilka lat temu rozpoczynałem pracę nad systemem iGabinet, który tworzyłem od samego początku w oparciu o sugestie mojego pierwszego klienta, właściciela wówczas jednego gabinetu stomatologicznego, nigdy nie przewidywałem że przez lata rozrośnie się on do obecnej postaci, oraz ilu wspaniałych ludzi uda mi się namówić do współpracy. Dzięki temu, dzisiaj iGabinet jest w pełni wypasioną hybrydą rozwijaną przez ludzi w 4 krajach na 3 kontynentach, będącą połączeniem dynamicznej strony internetowej z CMS’em, systemu do zarządzania siecią gabinetów, oraz platformą automatycznej (całkowicie samoistnej) komunikacji z pacjentami, która robi furorę i ogólnie praca nad nim jest dla nas czystą przyjemnością. Wytrwałość i ciężka praca popłaca, jednak jest to materiał na kolejny artykuł, a nawet ich serię, tak więc cierpliwości.

Tutaj moja kolejna rada - w miarę możliwości postaraj się znaleźć sojusznika, który w przyszłości stanie się Twoim partnerem. Ja swoje pierwsze produkty opracowałem sam, jednak nikomu tego nie doradzam, bo naprawdę trzeba masę silnej woli, aby wytrwać w ich realizacji do samego końca. O wiele raźniej pracuje się w grupie osób, które są w podobnym stopniu poświęceni projektowi i których łączy ten sam cel - stworzyć produkt, lub usługę i po prostu jak najwięcej zarobić.

Rozejrzyj się w firmie dla której pracujesz. Być może wśród swoich współpracowników znajdziesz sojuszników, którzy myślą podobnie i chętnie założyliby firmę, jednak choć posiadają wiedzę i umiejętności równe Twoim (może nawet wyższe), nie mają ku temu odpowiedniej motywacji i odwagi. Postaraj się zatem pozyskać do współpracy choć jedną osobę. W końcu co dwie głowy, to nie jedna - zawsze szybciej znajdziecie rozwiązanie każdego problemu. Do tego macie razem większe szanse na sukces, dzięki wspieraniu się nawzajem i co za tym idzie, znacznie wyższemu morale.

Niestety, ale to właśnie morale jest tutaj największym problemem, na niekorzyść którego działają teksty, które musisz wysłuchiwać od znajomych, czasem nawet bliskich i rodziny (o pracodawcach już nie wspomnę). Większość z tych osób, będzie Cię próbowała zniechęcić do tego co robisz, gdy zobaczą jak dużo czasu Ci to zabiera i że nie przynosi to początkowo żadnych korzyści materialnych. Powodów takiego zachowania jest kilka, ale najważniejszym jest chyba to, że nie rozumieją oni dokładnie Twojej wizji i tego co chcesz stworzyć, oraz po prostu sami nie mają własnych, równie ambitnych celów, zatem będą na wszystkie sposoby starali się niedopuścić, aby (pozwolę sobie na metaforę) Twoja gwiazda świeciła jaśniejszym blaskiem niż ich własne, ale najwidoczniej taka już nasza natura.

4. Konsekwentnie buduj swoją firmę, rozwijając swój produkt lub usługę.

Mając klienta, dla którego przeznaczony będzie Twój produkt lub usługa, staraj się codziennie i systematycznie rezerwować czas na pracę nad swoim projektem. Ogranicz oglądanie telewizji, słuchanie radia i czytanie gazet - rzeczy, które tak naprawdę zabierają czas i zaśmiecają Twój umysł. Skoncentruj się na literaturze branżowej i w wolnych chwilach, stale poszerzaj swoją wiedzę. Nie chcę tu zabrzmieć staroświecko, ale pamiętaj - w dzisiejszej epoce informacyjej, wiedza to potęga.

Na tym etapie możesz również trochę poeksperymentować z nowymi funkcjami produktu, lub charakterystyką usługi, jednak rób to tak, aby nie utracić przy tym swojej etatowej pracy, która zapewnia Ci odpowiedni przypływ gotówki. Postaraj się również tak dostosować tworzony projekt, lub usługę, aby były one łatwe do wdrożenia i sprzedaży. To również dobry moment na opracowanie metod automatyzacji niektórych czasochłonnych procesów wdrażania produktu, lub świadczenia usługi oraz podwyższenia standardu obsługi klientów. Chodzi o to, abyś swój produkt lub usługę mógł sprzedawać tak czybko jak to tylko możliwe oraz aby odbywało się to na jak najwyższym poziomie.

Kiedy pracowałem na etacie, podchodziłem do tematu pracy w następujący sposób: ok. 40 godzin tygodniowo przeznaczałem na pracę etatową zapewniającą utrzymanie, a prawie cały czas wolny (łącznie ze znaczną częścią nocy) przeznaczałem na rozwój projektu. Wielu znajomych krytykowało mnie (i nadal krytykuje) za tak radykalne i zdrowotnie eksploatacyjne podejście do sprawy, jednak nadal jestem zdania że ilość czasu poświęcana na sen jest w większości przypadków przeceniana.

Uważam, że Twoje poświęcenie zależy od tego, jak bardzo Ci na czymś zależy. Mi zależało na tyle, że byłem gotów wstawać codziennie o godzinie 5.00, aby do godziny 11.00 na naprawdę potężnej kawie, pracować nad własnym projektem w najlepszym możliwym czasie (ang. prime time), a następnie lecieć do pracy etatowej i pracować tam do 19.00-20.00. Po pracy następowała mała przerwa na dotarcie do domu i kolację, a następnie kolejna solidna kawa i praca na rzecz rozwoju własnego projektu do 1.00 - 2.00 w nocy. Łatwo obliczyć ile zostawało na sen. W sumie obecnie niewiele się zmieniło, ale może po prostu oduczyłem się odpoczywać.

Naturalnie przy takiej eksploatacji Twój organizm po pewnym czasie zacznie Ci płatać figle. Będziesz wiecznie zmęczony, zaczniesz mieć problemy z koncentracją i pamięcią. Uzależnisz się od kawy, a o kondycji i sile nie wspomnę, bo treningi na siłowni przy takim trybie życia i odżywianiu, to śmiech na sali. W wielu przypadkach musisz się również nastawić na choćby częściową rezygnację z życia towarzyskiego. Niestety, musisz przygotować się na podobne poświęcenie i wykształcić u siebie mentalność pracoholika, co zresztą czasem (jak się to stało w moim przypadku) przychodzi samo, nawet nie będziesz wiedzieć kiedy.

Szczęśliwie ten etap mam już za sobą i z perspektywy czasu mimo wszystko uważam, że pracoholizm jest pozytywną cechą każdego przedsiębiorcy, który mierzy wysoko i w pewnym okresie po prostu trzeba się w ten sposób poświęcić. Pamiętaj, że jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nagroda będzie sowita.

5. Zrezygnuj z etatu i skoncentruj się na własnej firmie.

Jeżeli posiadasz już rozwinięty produkt bądź usługę, oraz zarówno klientów którzy już z tego rozwiązania korzystają zapewniając Ci dochody, jak również kolejnych, którzy są gotowi za nie zapłacić, możesz z powodzeniem zrezygnować ze swojej etatowej pracy i skoncentrować się na własnej firmie.

W tym momencie jesteś w sytuacji, w której Twoje szanse na spektakularny sukces są znacznie większe niż u innych, ponieważ nie dość że posiadasz dogłębną wiedzę i doświadczenie w swojej branży, to jeszcze nauczyłeś się tego popełniając błędy na koszt kogo innego, oraz udało Ci się stworzyć produkt lub usługę - rozwiązanie rzeczywistych problemów i potrzeb klientów, na które jest popyt.

Jeżeli chodzi o rozwiązanie umowy o pracę z dotychczasowym pracodawcą, to zalecam zrobić to szybko i nie przedłużać sprawy. Sprawdź dokładnie jaki masz termin wypowiedzenia umowy i się go trzymaj. Pamiętaj również aby mimo wszystko nie zdradzać swoich planów, gdyż może to spowodować niepotrzebne pogorszenie się stosunków i dyskomfort po obu stronach. Tak jak pracodawca nie jest zobligowany do informowania Cię o wszystkich swoich sprawach, tak Ty również nie musisz jakoś specjalnie afiszować się z powodami swojego odejścia i tym, czym się zajmujesz.

Czasem możliwa jest dalsza współpraca z pracodawcą, jeżeli oczywiście Twój produkt lub usługa nie stanowi dla niego bezpośredniej konkurencji, a jest na przykład uzupełnieniem tego, co oferuje firma pracodawcy. W tej sytuacji możesz awansować z etatowego wyrobnika i stać się np. konsultantem, lub współpracować w jakikolwiek inny sposób, na znacznie korzystniejszych warunkach.

Jeżeli jednak jest inaczej i Twój produkt lub usługa stanowi bezpośrednią konkurencję, to raczej pracodawcy nie będą entuzjastyczni w stosunku do idei zatrzymania Cię w firmie, więc tak jak poprzednio - zalecam przemilczenie sprawy. Jeżeli planujesz podebrać swojemu pracodawcy któregoś z jego obecnych klientów (co również osobiście uważam za wyraz braku szacunku, choć podobno jest sprawdzonym sposobem na rozpoczęcie działalności firmy), wówczas dokładnie zastanów się i sprawdź, czy nie podpisałeś nic, co mogłoby pociągnąć Cię do odpowiedzialności karnej, czy innych nieprzyjemności.

Jeżeli to możliwe, staraj się pozostać w zgodzie z byłym pracodawcą. Zawsze byłem zdania że lepiej współpracować, niż rywalizować i próbować sobie cokolwiek udowadniać (co z drugiej strony ma pozytywny aspekt motywacyjny). Oczywiście to zależy również od nastawienia byłego pracodawcy, które czasem jest nie do zaakceptowania. Być może jednak jest to spowodowane przejściową goryczą po Twoim odejściu, więc postaraj się to też zrozumieć. Myślę że warto każdemu dać szansę (nie za dużą, ale taką w sam raz), o ile oczywiście były pracodawca nie jest palantem z wybujałym ego, z którym kontakty podbijają Ci ciśnienie ;)

To wszystko - do dzieła!

To już koniec mojego “krótkiego” wywodu o tym jak inteligentnie stać się przesiębiorcą. Jestem przekonany że moje sprawdzone przemyślenia i recepty, dadzą Ci co nieco do myślenia. Gdybym mógł teraz powrócić do momentu, w którym rozpoczynałem tworzenie swojej firmy, postąpiłbym dokładnie tak, jak to powyżej opisałem, pomijając liczne i niepotrzebne wpadki.

Zdecydowanie nigdy nie zdecydowałbym się na ponowne tworzenie jakiegokolwiek dużego projektu informatycznego samemu. Stanowczo Ci to odradzam, bo depresję i pracoholizm masz jak w banku. W chwili obecnej mam okazję porównać pracę w grupie osób o motywacji równie silnej jak moja, oraz takąż samą pracę w samotności i uwierz mi, że to pierwsze wygrywa we wszystkich aspektach. Opiszę to dokładniej w jednym z kolejnych artykułów.

Znam przynajmniej kilkanaście osób, które w bardzo podobny sposób do mojego rozwinęły swoje firmy i mają się teraz świetnie. Wszystkich nas łączy jednak to samo: ambicja, wytrwałość w dążeniu do celu i poświęcenie dla ciężkiej pracy, pociągające za sobą wiele wyrzeczeń. Pamiętaj, że przy odpowiednim nastawieniu i determinacji, możesz w życiu osiągnąć wszystko!