Blog Przemysława Pacholskiego
25 listopada

Jestem pewien, że wielu z Was zadawało, bądź nadal zadaje sobie następujące pytanie: czy aby zostać specjalistą potrzebuję skończyć studia? Nasza branża informatyczna ma to do siebie, że zna wiele przypadków spektakularnych sukcesów ludzi, którzy wykształcenia akademickiego nie uzyskali, a w niczym im to nie przeszkodziło.
Jeżeli jednak myślicie o karierze w dużych koncernach, to znaczna część tych firm rozmawia wyłącznie z wykształciuchami. Czy zatem warto iść na studia? I tak i nie, to zależy od punktu widzenia, od tego co tak naprawdę chcemy w życiu robić i od tego, kto ocenia. Zapraszam do lektury mojej krótkiej analizy.
Dlaczego idziemy na studia? Po części dlatego, że jesteśmy ambitni i nie wyobrażamy sobie przyszłego życia bez wyższego wykształcenia (obietnica lepszej pracy, wyższych zarobków itd.), po części dlatego, że nie chcemy zawieść oczekiwań rodziców, lub po prostu jest to spowodowane faktem, iż na studia jest ostatnio moda i owczopędnie dochodzimy do wniosku, że jest to najlepszy wybór.
Rzeczywiście istnieje kilka zawodów, w których bez wyższego wykształcenia ani rusz. Nikt nie będzie przecież rozmawiał np. z prawnikiem, lekarzem, czy architektem bez dyplomu. Branża informatyczna rządzi się jednak swoimi prawami i zna wiele przypadków sukcesów osiąganych przez wybitnych ludzi nie posiadających wyższego wykształcenia. Mogę tutaj wymienić kilka wielkich nazwisk, choćby takich jak: Bill Gates, Steve Jobs, Michael Dell, czy Larry Ellison. Do tych panów nawiązywałem zresztą w poprzednim artykule.
Obecnie w czasach wszechobecnego Internetu, osiągnięcie sukcesu w tej branży uważam za jeszcze łatwiejsze, bez względu czy jesteś absolwentem wyższej uczelni, jeszcze studiujesz, czy też nawet tego nie planujesz. Wszystko za sprawą wyjątkowo łatwego dostępu do nieskończonej ilości informacji. Nie jest prawdą, że dzięki studiom uzyskasz dostęp do wiedzy niedostępnej innymi kanałami, lub też nauczysz się jakichś nieziemskich tricków dostępnych jedynie dla elit. Tak naprawdę wszystko, co jest niezbędne aby stać się specjalistą w dowolnej dziedzinie informatyki możesz znaleźć w sieci lub na półce w księgarni. Musisz jedynie wykształcić u siebie poczucie pilności, szczerą chęć gruntownej nauki danej dyscypliny i po prostu stać się głodnym wiedzy.
Wychodząc z założenia, iż mury uczelni wyższej nie mają w żaden sposób wyłączności na specjalistyczną wiedzę, a wręcz przez co studenci są na każdym kroku zachęcani do jej zdobywania samodzielnie, chciałbym teraz zwrócić uwagę na kilka aspektów przekonujących przeciwko zasadności edukacji wyższej.
Po pierwsze, kilka straconych lat. W zależności od rodzaju studiów, ten czas waha się w zakresie od 3 do 5 lat (oczywiście, o ile uda nam się ukończyć studia w regulaminowym terminie). Patrząc z perspektywy managera, są to lata, które bardzo łatwo możnaby przeznaczyć na produktywną pracę i zdobywanie prawdziwego doświadczenia. Do tego, bardzo łatwo obliczyć, ile można w tym czasie zarobić: przy założeniu, że studiujemy w trybie 5-cio letnim, oraz pracujemy programistycznie, zarabiając przy tym średnio 3000zł przez cały okres, daje nam to sumę: 180000zł, a więc niemało. Przy założeniu, że tę samą pracę programistyczną będziemy wykonywać w na Wyspach Brytyjskich, Szwecji, Danii, czy USA, to wymieniona suma ulega zwielokrotnieniu. To naprawdę dosyć poważny i ciężki do odparcia argument.
Drugi argument to brak pewności, że po ukończeniu studiów nasze zarobki rzeczywiście będą na tyle wysokie, że zrekompensują nam czas i korzyści materialne utracone podczas lat spędzonych na studiach. Gdyby również porównać ścieżkę kariery świeżo upieczonego, wszechstronnie wyedukowanego absolwenta informatyki (np. w specjalności programistycznej), oraz analogicznego programistę bez studiów, który tyle samo lat poświęcił na rozwijanie się jedynie w tej wąskiej dyscyplinie pracując zawodowo, realizując profesjonalne projekty, zdobywając doświadczenie i gromadząc portfolio, to z oczywistej przyczyny właśnie ten drugi będzie więcej wart dla większości firm programistycznych, o ile oczywiście ich kultura korporacyjna nie traktuje dyplomu jako kryterium krytycznego.
Oczywiście w przeciągu pięciu lat, nasz niewyedukowany bohater mógłby z powodzeniem założyć swoją własną firmę, posiadając solidne doświadczenie, umiejętności i zgromadzone pieniądze na inwestycje. To również stawia go zdecydowanie przez absolwentem, który mając świetne przygotowanie teoretyczne, prawdopodobnie będzie dopiero na początku swojej empirycznej przygody. Na założenie własnej firmy również będzie miał niewątpliwie mniejsze szanse, ze względu na brak przygotowania praktycznego.
Dla przykładu, w najbliższym czasie moja firma ma zamiar zatrudnić kilku webdesignerów i bynajmniej posiadanie przez nich dyplomów nie będzie znaczącym kryterium zatrudnienia. Zarówno dla mnie, jak i mojego wspólnika najważniejszym aspektem jest natomiast to, co dana osoba potrafi i co dobrego jego praca może wnieść do firmy, zatem jednym z głównych kryteriów oceny będzie jego portfolio. Dyplom będzie jedynie dość przyjemnym, aczkolwiek całkowicie niekoniecznym dodatkiem. O wiele bardziej wolałbym, żeby zamiast tego kandydat mówił na przykład płynnie po angielsku, lub jeszcze lepiej – po niemiecku, czy po duńsku.
Sam ukończyłem studia około 4.5 roku temu i kiedy patrzę na to, ile udało mi się nauczyć i czego dokonać przez ten okres, a następnie porównuję to do tego, co robiłem podczas pięciu lat studiów, to wychodzi mi na to, że produktywność, wydajność i ta cała frajda związana z prowadzeniem własnej firmy przypada właśnie na okres absolwencki.
Bardzo często również, gdy kończę pracę w późnych godzinach nocnych, zastanawiam się gdzie mógłbym obecnie być z rozwojem mojej firmy, gdybym tę całą zabawę rozpoczął kilka lat wcześniej i choć nie żałuję hulaszczego okresu studenckiego, napawa mnie to jednak refleksją i pewnego rodzaju niedosytem.
Naturalnie nie mam zamiaru nikomu odradzać studiowania, które samo w sobie jest wyjątkowym doświadczeniem i możliwością obcowania z inteligentnymi i ambitnymi ludźmi. Rzeczywiście statystycznie rzecz biorąc, wśród studentów możemy zaobserwować wysoki poziom inteligencji i znacznie większe ambicje, jednak rozpatrując sprawę z punktu widzenia produktywności pracy, trudno polemizować z argumentem, że ta kilkuletnia edukacyjna inwestycja ma szansę się nie zwrócić. Myślę, że warto się nad tym chwilę zastanowić. Jestem pewien, że odnosi się to również do innych dziedzin, takich jak grafika, marketing, reklama, elektronika i innych, których w praktyce ciężko jest nauczyć się na studiach.
Często słyszymy o ludziach nieposiadających formalnego wykształcenia (niekoniecznie z pierwszych stron gazet), którym się powiodło. A skoro im się powiodło, to przy odrobinie dobrej woli może powieść się i Tobie. Jeżeli będziesz pragnąć tego odpowiednio mocno, wówczas nic nie będzie w stanie Cię powstrzymać przed nauczeniem się czegokolwiek, co pozwoli Ci w przyszłości na osiągnięcie podobnego sukcesu.
4 odpowiedzi do "Czy studia umożliwią mi karierę w branży IT ?"
Witam
Ten artykuł dobrze obrazuje sytuacje ogólną, nie tylko branże IT.
Wykształcenie to coś pozytywnego ale nie koniecznego.
Właśnie dlatego zacząłem studia zaoczne i jestem w trakcie otwierania firmy kiedy to reszta kolegów (nawet i starszych) jest na studiach i sie “nudzi” ja mogę się rozwijać.
Pozdrawiam
Ciesze się, że do głosu dochodzi generacja (no offence ;)), która patrzy na umiejętności a nie na to czy ktoś ma papier czy nie. Papier można mieć ale czy pracy nauczymy się na studiach? Nie. Pracy nauczymy się w pracy i napraktykach bądź działając we własnym zakresie więc na dobrą sprawę papier można sobie w.. kieszeń wsadzić.
Żeby było śmieszniej, do niedawna sam myślałem że mój doktorat przyczyni się do wzrostu sprzedaży oprogramowania, które moja firma sprzedaje, ale na szczęście kilku moich klientów szybko wybiło mi to z głowy.
Ja studiuję informatykę dziennie na tech. państwowej uczelni, skończyłem II rok. W liceum w ogóle się tym nie interesowałem, umiałem rysować mniej więcej schematy blokowe(żadnego języka). Poszedłem na IT bo uznałem to za wyzwanie. Po pierwszym roku studiów zacząłem pisać za kasę na zlecenia przez net programy w C/C++ studentom(nawet ze Szkocji), po drugim roku poszedłem na obowiązkowe praktyki letnie i jutro mam podpisać z firmą umowę o pracę(Java, Javascript, HTML, Ajax, Css, czyli inna bajka). Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, co mu dadzą studia, choćby to była nawet możliwość mieszkania w stolicy i znalezienia pracy niezwiązanej z kierunkiem, której to by nie miał gdyby nie studiował. Ludzie to nie owce, każdy ma swój indywidualny cel, zatem prawdy ogólne można zostawić fizykom.
Dodaj komentarz