Blog Przemysława Pacholskiego
16 grudnia

Na wczorajszym szczecińskim spotkaniu NetCamp, jednym z prelegentów był Stefan Jurczyk, jeden z założycieli znanej wszystkim firmy home.pl. Pomijając, że stylem i fachowością swojego wystąpienia przyćmił chyba wszystkich, zwrócił on uwagę na to, że w branży komputerowej tak naprawdę co kilka lat dochodzi do rewolucji, która może zostać przecież zapoczątkowana dzięki genialnemu pomysłowi jakiegoś “Johna Smitha lat 16″.
Skłoniło mnie to do przemyśleń na temat tego, dlaczego pomimo ponad sześciomiliardowej populacji, tak niewiele rewolucyjnych pomysłów powstaje i dlaczego tak niewiele z nas, w jakkolwiek stara się takie pomysły generować. A przecież pomysły są cechą ludzkiej natury i nie zrobi tego za nas żadna maszyna ani jakikolwiek komputer. Postaram się więc, znaleźć odpowiedź na to, dlaczego tak się dzieje. Zapraszam do lektury!
Gdyby posłużyć się przykładem, nasze myśli są jak kamienie wrzucane do rzeki i bez względu czy puszczamy kaczki, czy rzucamy głazy na głęboką wodę aby usłyszeć ich plusk, po jakimś czasie gdy już znudzi się nam ta zabawa, po prostu zawracamy. I co? I nic. Nic się nie zmienia. Co innego, gdy z tych wrzucanych kamieni stworzyć coś koherentnego, jakąś znaczącą całość, na przykład most. Podobnie jest z naszymi myślami. Jest ogromna różnica, pomiędzy swobodnym myśleniem, a opracowaniem czegoś większego. Zastanów się, kiedy ostatnio udało Ci się zbudować podobny most? Kiedy udało Ci się opracować coś znaczącego?
Jak wspomniałem, wygenerowanie pomysłu jest jedną z najbardziej ludzkich cech i jednocześnie, jedną z najrzadziej wykorzystywanych. Być może jednym z powodów takiego toku spraw jest iż nasze umysły są zaabsorbowane konsumpcją pomysłów, które napotykamy, bądź też są nam w jakikolwiek sposób serwowane na ulicy, w mediach itp. Tak naprawdę, większość naszych intelektualnych mocy przerobowych idzie na przetwarzanie koncepcji, które ani nie są nasze, ani nie posiadają tak naprawdę większej wartości. Są to na wpół-przemyślane idee, będące raczej opiniami, hipotezami a nawet zgadywankami. Również u siebie obserwuję to, że w codziennym pędzie i natłoku obowiązków, coraz mniej czasu poświęcamy na jakąkolwiek głębszą analizę, prowadzącą być może do powstawania naprawdę świetnych pomysłów, które mogą odmienić nasze (i nie tylko) życie.
Coraz częściej traktujemy nasz umysł jak swoisty sekretarzyk z wieloma półkami, do którego wkładamy określone informacje tylko po to, aby je później stamtąd wydobyć. Na domiar złego (myślę że szczególnie zgodzą się ze mną tutaj studenci), zazwyczaj naszym największym celem jest umieścić tam informacje, a następnie móc wydobyć je w identycznej, niezmienionej postaci, po kilku tygodniach, miesiącach, lub latach. Rzeczywiście, nasz umysł umożliwia nam intensywne uczenie się, oraz zapamiętywanie ogromnych ilości informacji, z których jesteśmy następnie w stanie skrupulatnie skorzystać np. podczas egzaminu. Problem polega jednak na tym, iż tym samym upodabniamy się do komputera z edytorem tekstu, dzięki którym również możemy takowe informacje gromadzić.
Nasze umysły są przecież o wiele więcej warte. Choć może rzeczywiście uporządkowane gromadzenie nieskończonych ilości informacji jest domeną komputerów, to myślenie jest rzeczą ludzką i to się raczej szybko nie zmieni, a przynajmniej zdecydowanie nie za naszej kadencji. Biorąc pod uwagę rozmiar naszej populacji, dostrzegam zaskakująco mało prawdziwie rewolucyjnych pomysłów. Niestety trawienie obcych pomysłów znacznie druzgocąco przewyższa ich produkcję. Oczywiście nie staram się tutaj nikogo obwiniać, gdyż sam również bardzo często konsumuję pomysły innych, starając się jak najwięcej rozmawiać z ludźmi, słuchać i oglądać wszystko co może być źródłem inspiracji do późniejszego formułowania własnych planów i opracowywania bardziej lub mniej udanych rozwiązań.
Jak to mówią informatycy, posiadanie odpowiednich danych wejściowych jest niezbędne. Zdecydowanie istotnym jest jednak, abyśmy co jakiś czas potrafili zatamować na chwilę ich napływ, znaleźć czas na refleksję i ich odpowiednią interpretację, a następnie na konstruktywne zastosowanie tak zinterpretowanych informacji do budowania (to, że jestem wyborcą PO, to zbieg okoliczności) czegoś większego, czegoś znaczącego. Musimy po prostu zacząć myśleć samemu tak, aby skrupulatnie planować i opracowywać własne dojrzałe pomysły. Inaczej na zawsze ugrzęźniemy z tymi samymi problemami, tą samą logiką i metodologią oraz tymi samymi rozczarowaniami, z którymi ludzie odwiecznie walczą.
Każdy z nas posiada „wbudowaną” zdolność do generowania wspaniałych pomysłów, a jednak tak niewielu z nas tę zdolność wykorzystuje. Dlaczego właśnie Ty nie miałbyś dołączyć do tej garstki prawdziwie kreatywnych ludzi? Być może nie staniesz się kolejnym Billem Gatesem, jednak dzięki odpowiednim nawykom i „ruszeniu głową” od czasu do czasu, Twoje szanse znacznie wzrosną. Powodzenia!
4 odpowiedzi do "Rusz głową!"
Tak jest świat skonstruowany, że garstka może zrobić wielkie rzeczy, żeby motłoch robił na nich. Często przy zachwalaniu ludzi zapomina się jak do tego doszli i bez ilu osób by nic im nie wyszło. Ile osób musiało harować jak woły, żeby inny pławił się w luksusie.
Zgadzam się, jednak niektórzy czują się dobrze w takiej wyrobniczej roli. Smutne to, ale prawdziwe.
Cała zabawa polega zatem na tym, aby być na górze, ale dojść tam dzięki własnej, wytężonej pracy, a nastęnie pociągnąć za sobą innych.
Polecam książki Johna Maxwella, w szczególności “Być liderem”.
zasada Pareto ;) 20% ludzi rozwija świat.. a 80% dla nich pracuje.
Zgadzam się. Czemu zatem nie należeć do tych 20% ?
Dodaj komentarz