Blog Przemysława Pacholskiego
6 kwietnia

Dzisiejszy artykuł traktuje o tym, co powinni wiedzieć i na co powinni się przygotować przedsiębiorcy pragnący wystartować ze swoją nową firmą, oraz jaką postawę muszą odzwierciedlać, aby po pewnym czasie przedsięwzięcie nie okazało się klapą.
Na podobny temat napisałem wcześniej inny, dość obszerny artykuł zatytułowany „Moja recepta na założenie firmy”, w którym podpowiadałem pewną autorską metodę założenia własnej firmy, odnosząc się do własnych doświadczeń nabytych w trakcie dążeń do powstania mojej spółki, zatem zachęcam do jego lektury wszystkich, którzy jeszcze tego nie zrobili.
Jak się można domyślić, materiał dzisiejszego artykułu przeznaczony jest w szczególności dla osób dopiero myślących o założeniu własnej firmy, choć jestem pewien, iż z jego lektury skorzystają również ci, którzy swoje firmy już prowadzą, zyskując możliwość weryfikacji najważniejszych poglądów i idei. Skoncentruję się zatem na kilku najważniejszych według mnie aspektach i regułach, o których każdy młody przedsiębiorca powinien pamiętać (a jeszcze lepiej, które powinien stosować), aby znacznie zwiększyć swoje szanse na sukces w biznesie.
Wprowadzenie
Jak mówi pewna reklama banku udzielającego pożyczek przedsiębiorcom - „Kiedyś, droga do sukcesu nie była łatwa…”. Wsłuchując się w kontekst, można by naiwnie wywnioskować (co zresztą jest zamiarem twórców), iż obecnie jest już zupełnie inaczej i, szczególnie po zaciągnięciu szybkiego kredytu, droga ta jest prosta, wręcz idylliczna. No cóż, jeżeli kogokolwiek udało się w ten sposób przekonać, proponuję opuścić magiczny świat reklam i zejść z powrotem na ziemię, gdyż wspomniana droga nadal jest kręta i stroma, a biorąc pod uwagę stale powiększającą się konkurencję, osiągnięcie sukcesu staje się o wiele trudniejsze, jeżeli oczywiście rozpatrzymy go wyłącznie w kategorii wzbogacenia się i osiągnięcia niezależności ekonomicznej.
Rzeczywiście ostatnie przebąkiwania dotyczące pomysłów rządu w dziedzinie uproszczenia biurokracji związanej z zakładaniem nowych firm należałoby pochwalić, jednak musimy pamiętać, iż założenie firmy to nawet nie przysłowiowa „połowa sukcesu”. Nie jest to trudne i każdy pełnoletni obywatel może to zrobić. Bez względu jednak na profil działalności to, czy Twoja firma przetrwa zależy, jeżeli nie całkowicie, to przynajmniej w ogromnej mierze od Ciebie i tego, jakie jest Twoje nastawienie i oczekiwania. Dlatego też przygotowałem kilka założeń i porad, które każdy początkujący przedsiębiorca powinien mieć przynajmniej na uwadze.
1. Upewnij się, że posiadasz odpowiednie fundusze na uruchomienie działalności
Jest to naturalnie jeden z najbardziej istotnych aspektów. Pieniądze na start są potrzebne, zatem sugeruję aby jeszcze przed założeniem firmy zgromadzić ich odpowiednią ilość – taką, która wystarczy na utrzymanie firmy przynajmniej przez pół roku, zakładając w tym okresie zerowe przychody. Kolejnym normalnym w naszym kraju zjawiskiem są zatory płatnicze, a więc opóźnienia z jakimi Twoi klienci odnajdują faktury „zagubione” gdzieś w gąszczu dokumentów na biurku, a następnie szczęśliwie raczą je zapłacić (lub nie).
Musisz zatem mieć pieniądze na start, jeżeli nie posiadasz odpowiedniej kwoty, ostatecznie możesz zwrócić się do banku po kredyt, alternatywnie możesz spróbować przyciągnąć zewnętrznych inwestorów. Nieco inną metodę opisałem w „Mojej recepcie na założenie firmy”, polegającą na stopniowym i konsekwentnym przechodzeniu z etatu na własną działalność gospodarczą.
Podobnie jak w dżungli, w biznesie walka toczy się o przetrwanie. Być może w początkowym stadium działalności, Twoja firma będzie zmuszona do wykonywania nieco innego profilu działalności w stosunku do oryginalnie planowanego, jednak przynoszącego zysk. Musisz się zatem również na to przygotować i jeżeli tak się stanie, zrobić wszystko co tylko będzie konieczne, by doprowadzić do sytuacji, w której docelowa działalność firmy będzie w stanie pokryć wszystkie koszty, a także utrzymać pracowników i oczywiście Ciebie.
2. Znajdź zaufanych wspólników
Spójrzmy prawdzie w oczy – nikt z nas nie jest doskonały, ani też nigdy nie będzie posiadał umiejętności robienia wszystkiego samemu. Należy zatem znaleźć ludzi posiadających alternatywne do Twoich umiejętności, lub po prostu będących w stanie zdjąć z Ciebie ciężar robienia wszystkiego na własną rękę. Nigdy nie uda Ci się osiągnąć sukcesu firmy, robiąc coś, do czego nie masz predyspozycji, aby stać się w danej dziedzinie najlepszym, lub wykonując pracę, która po prostu nie sprawia Ci jakiejkolwiek przyjemności. Kompletując zespół złożony z ludzi posiadających komplementarne umiejętności, nie tylko łatwiej będzie Ci osiągnąć wyznaczone cele, ale również proces ten będzie o wiele przyjemniejszy, gdyż będziecie się wzajemnie wspierać we wspólnym dążeniu do celu.
Warto zwrócić tutaj jednak uwagę na to, aby osoby, którym chcesz zaproponować wspólne przedsięwzięcie były mniej więcej w podobnej sytuacji materialnej i społecznej, krótko mówiąc muszą to być osoby, które będą gotowe w równym stopniu poświęcić się pracy. Gwarantuję, że przynajmniej w początkowym stadium rozwoju firmy, pracy będzie co nie miara.
Inna sprawa, że muszą to być osoby absolutnie zaufane, najlepiej takie, z którymi znasz się od dawna i jesteś w stanie przewidzieć, na co je stać. Pamiętaj, że będą to osoby, z którymi będziecie robić wspólne interesy w perspektywie wieloletniej. Warto mieć na uwadze, że jeden niewłaściwie dobrany wspólnik może w pewnym momencie dosłownie rozsadzić firmę, a tym samym obrócić w pył wszystko, na co być może wiele lat będziecie pracować.
3. Nie rób niczego wyłącznie dla pieniędzy
Jeżeli Twoja praca w dziedzinie, którą wybierzesz nie będzie przynosić Ci przyjemności, to raczej nie wróżę wielkiego sukcesu Twojej firmy. Prawdę powiedziawszy, musisz kochać to, co robisz. Jest to na tyle istotne, że gdy prześledzisz życiorysy wszystkich najbardziej znanych przedsiębiorców, którzy odnieśli najbardziej spektakularne sukcesy to zauważysz, że wszyscy oni byli pasjonatami i kochali swoją pracę.
Pieniądze oczywiście są bardzo istotne, gdyż są prawdopodobnie głównym i być może jedynym celem założenia firmy, jednak jest całkiem prawdopodobne, że ich zdobycie trochę potrwa, z reguły dłużej niż ówcześnie planujesz, a do momentu kiedy to się stanie, jeżeli Twoja praca nie będzie czymś, co pochłania Cię bez reszty, to po prostu może Ci nie starczyć odpowiedniej motywacji. W takiej sytuacji również pomagają wspólnicy, gdyż wspólny doping i dążenie do celu znacznie poprawia słabnące morale, szczególnie wówczas, gdy firma przeżywa trudny finansowo okres.
4. Znajdź swoich mentorów
Bez względu na to, jak innowacyjna nie byłaby Twoja firma i jej produkty lub usługi, zawsze będziesz potrzebować rad osób, którzy znaleźli się już tam, gdzie Ty dopiero chcesz dojść. Wiele z tych osób z pewnością chętnie opowie Ci, w jaki sposób zbudowali oni swoje firmy i z jakimi trudnościami musieli sobie poradzić, szczególnie w tej początkowej fazie.
Informacje, które będziesz w stanie tą drogą pozyskać są bezcenne, co zresztą przyświecało Robertowi Kiyosaki’emu, gdy formułował swoją słynną tezę, iż to „biedni powinni zapraszać na obiad bogatych, a nie odwrotnie”.
Jeżeli nie znasz osobiście żadnej z takich osób, wówczas zalecam wizytę w księgarni i zaopatrzenie się w książki pisane przez osoby, które znalazły się już „na szczycie”. Książka napisana przez człowieka, który przeszedł całą drogę budowania firmy, to kopalnia wiedzy w postaci zwięźle przedstawionych poglądów. Alternatywnie, możesz zapisać się na seminaria biznesowe, których jest cała masa, jednak najważniejszym kryterium wyboru powinien być tutaj główny mówca (ang. keynote speaker). Osobiście preferuję książki, do których zawsze można wrócić i mam ich cały regał.
5. Rozwijaj swój produkt lub usługę wokół realnych potrzeb klientów
Idealnym rozwiązaniem według mnie, jeżeli chodzi o model biznesowy firmy, jest znalezienie klienta, który posiada pewien problem, a następnie opracowanie produktu lub usługi, które będą w stanie ten problem rozwiązać, za które wspomniany klient będzie gotów zapłacić (a jeżeli on, to również inni). Ponownie, odwołam się tutaj do „Mojej recepty na założenie firmy”, gdzie pisałem o tym nieco obszerniej.
Wielu przedsiębiorców przedstawia odmienne podejście, wyrażone w postaci „najpierw coś stworzę, a następnie klienci sami przyjdą”. W wielu przypadkach, szybko przekonują się oni, że klienci jednak nie przychodzą i zamiast zapytać ich, dlaczego nie przychodzą, z uporem maniaka rozwijają oni swój produkt lub usługę według własnego widzi mi się. W efekcie rozwiązanie opracowywane być może przez całe lata, posiada całą masę funkcji, z których praktycznie nikt nie korzysta.
6. Nie poddawaj się, nigdy!
Wiele nowych firm podupada właśnie z powodu słabnącego zapału właścicieli, którzy początkowo mają go mnóstwo, próbując zabierać się od razu za wszystko: zamawiają strony internetowe dla swoich produktów czy usług, wykupują reklamy, aktywnie prowadzą swoje firmy przez kilka miesięcy, pracując niemal po 24 godziny na dobę, a następnie tracą rozpęd na skutek malejącego entuzjazmu.
Potrzeba czasu, aby rozwinąć firmę oraz przekonać klientów do swoich produktów lub usług. Najważniejsze, aby Twoja firma rozwijała się każdego dnia własnym, zrównoważonym tempem tak, aby każdego dnia dokonywał się nawet niewielki postęp, który jednak w konsekwencji będzie pchał Twoją firmę do przodu.
Postanów sobie zatem, że nigdy, ale to nigdy się nie poddasz, nawet jeżeli będzie się działo źle. Niestety bardzo rzadko wszystko udaje nam się tak, jak to sobie ówcześnie zaplanowaliśmy. Często to, co sobie zaplanujemy do zrealizowania w pierwszym roku działalności, udaje nam się dokończyć dopiero w drugim, lub trzecim, na skutek wydarzeń, których nie byliśmy w stanie wcześniej przewidzieć. Jakkolwiek pierwszy rok od rozpoczęcia działalności, wszyscy jesteśmy podekscytowani, że robimy coś nowego, mamy dalekosiężne plany itd., tak w kolejnym roku bywa mniej różowo, gdy pieniądze, które do tej pory mieliśmy już w planie zarabiać, są jednak znacznie mniejsze.
Jest to cechą charakterystyczną przytłaczającej większości początkujących przedsiębiorców i to również należy wziąć pod uwagę. Najważniejsze jednak, to prymitywnie wbić sobie do głowy już na samym początku, że bez względu na to, co będzie się działo, co będzie doradzać nam rodzina, znajomi, aktualni lub byli pracodawcy i inni „życzliwi”, bez względu na to, jak bardzo sytuacja będzie wydawać się beznadziejna, nie zważając na wszystko, nigdy się nie poddasz.
Mam taką mantrę, którą często stosuję i Tobie również ją polecam: „Jeżeli mogę zrezygnować praktycznie w dowolnym momencie, dlaczego więc rezygnować właśnie teraz?”.
Podsumowanie
Recepta na sukces nie istnieje, jednak wiedza połączona z odpowiednią postawą, to potęga dająca zdecydowaną przewagę konkurencyjną, a często też decydująca o „być albo nie być” w biznesie. W niniejszym artykule przytoczyłem kilka najważniejszych według mnie aspektów, dzięki którym szansa na powodzenie w rozkręceniu własnej firmy zdecydowanie wzrasta.
Oczywiście to tylko niewielki zbiór porad tak na dobry początek, gdyż każdego dnia podczas pracy przychodzi mi na myśl wiele innych przemyśleń związanych ze skutecznym prowadzeniem firmy, zatem gdy tylko czas pozwoli (a mam go niestety coraz mniej), będę je opisywał w kolejnych artykułach w kategorii „Twoja firma”. Póki co, życzę wszystkim pogodnej niedzieli i oczywiście zachęcam do komentowania.
11 odpowiedzi do "Jak zwiększyć szanse przetrwania nowej firmy?"
Czekam na dalsze artykuły:) Może coś o promowaniu własnej firmy - zwłaszcza takiej, która ma innowacyjny profil? Szukam inspiracji:)
Na Twój problem polecam Ci książkę:
http://wsparcie-samopomocbabska.blogspot.com/
Czekam na kolejny artykuł. Dawno nie było niczego nowego…
KeL - obiecuję, że kolejny artykuł pojawi się wkrótce, jednak bardzo proszę o cierpliwość.
Zrozum, że kiedy wspominam w artykułach, że dość ciężko pracuję, to naprawdę mam to na myśli i nawet dzisiaj, mimo iż jest słoneczna niedziela, mam zaplanowane tyle zadań, iż jestem pewien, że nie zdołam dokończyć ich przed zachodem słońca. Kilka lat temu zachciało mi się prowadzić firmę, no to teraz mam za swoje ;)
Tymczasem zapraszam do serwisu www.odbitka.pl nad którym aktualnie pracuję, a który wkrótce przeżyje całkowitą przemianę zarówno graficzną, jak i funkcjonalną.
@Przemek: już myślałem, że zapomniałeś o blogu, ale odetchnąłem z ulgą :)
A co do samej wypowiedzi: szczerze powiedziawszy, ja nie chciałbym być na Twoim miejscu. Cały dzień zajęty, byle zrealizować wszystkie zadania. Ja optymalizuje sobie jak najbardziej pracę, ale w przeciwieństwie do ciebie, nie żeby mieć czas na kolejne punkty listy ToDo, ale czas na relaks.
Wydaje mi się, że takie przytłaczanie siebie pracą jest (bez obrazy) bezsensowne. Nie chodzi przecież o to, żeby harować ile wlezie, ale cieszyć się życiem. Taka mała puenta ;)
Twoja uwaga jest dość słuszna, jednak odwracając nieco twoją pointę, po to teraz haruję ile wlezie, aby później mieć za co cieszyć się życiem.
Ta radość jest oczywiście subiektywna dla każdego, jednak w każdym przypadku musi pokrywać przynajmniej skrawek naszych wyobrażeń i pragnień. Te niestety, przynajmniej w moim przypadku są dość wyniosłe i bezustannie czuję, że jestem gdzieś na początku obranej drogi, a do zrobienia jest jeszcze sporo. Wolę to zrobić teraz, niż odkładać na później. To jest właśnie ten moment, gdy trzeba nieco przycisnąć i popracować trochę na najwyższych obrotach.
Choć może niniejszy pogląd może brzmieć dość prymitywnie, jestem w stanie doradzić taki prymitywizm i życzyć podobnej wewnętrznej motywacji każdemu, gdyż jak brzmi stara amerykańska recepta na sukces:
“Do not have time for anything but work.”
W tym problem, że ten czas, kiedy masz odpoczywać ciągle odkłada się w czasie. Jutro, za tydzień, miesiąc, rok i tak bez końca. Teraz trochę popracuję, za to później będę miał więcej wolnego czasu. Wydaje mi się, że to jest błędne koło. Podobnie jest z zaczynaniem (np. nowego projektu): masz pomysł, wiesz, że chciałbyś to zrobić, ale ciągle to odkładasz, bo chcesz, żeby wszystko było perfekcyjne. Cały czas zbierasz materiały i poświęcasz czas na rzeczy, które wcale nie przybliżają cię do sukcesu… To może być pomysł na kolejny artykuł: jak wyzbyć się perfekcjonizmu, jak zrozumieć, że nie wszystko musi być idealne (na początku), że można to poprawić etc. Z ochotą przeczytam jeszcze jakiś poradnik “Jak bezboleśnie zacząć nowy projekt - uniwersalne metody i z czym to się je”. Wiem, że trochę wyolbrzymione, ale ta tematyka mnie obecnie interesuje :).
[…] ostatnim komentarzem KeL’a do artykułu “Jak zwiększyć szanse przetrwania nowej firmy”, postanowiłem tym razem napisać o dość istotnej umiejętności odróżniania rzeczy naprawdę […]
Fajny blog. Bardzo praktyczne rady. Choć moim zdaniem (mimo tego, że pewna grupa osób nie będzie zadowolona) powinieneś zaprzestać pisania bloga dla swojego dobra. Zamiast pisać coś na kompie odpocznij trochę.
Ja też zamiast skupić się tylko na sklepie internetowym to prowadzę jeszcze bloga.. a przecież czas mógłbym poświęcić komuś innemu lub czemuś innemu.
Powodzenia ;)
Dzięki czekam na dalszy ciąg. hm teraz to dopiero mam przemyślenia. Mam problem jak każdy pocztąkujący z finasem. Ale jakoś sie przeżyje mam nadzieje. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Jest w tym artykule to wszystko co już wiedziałem.
Ale takie artykuły muszą się pojawiać by uwierzyć w słuszność własnej idei, i to wtedy gdy mamy depresję w czasie braku zleceń. Myślę że też poprowadzę takiego bloga. Myśli przelewane w tekst pozwalają umysłowi na zwiększoną kreatywność.
Pozdrawiam blogera!
Dodaj komentarz