project1.jpg

Po tradycyjnie już długiej przerwie, wreszcie udało mi się znaleźć chwilę na kolejny artykuł, będący ponownym ukłonem w stronę KeL’a, który zainspirował mnie problematyką skutecznego rozpoczynania projektów.

Rzeczywiście na przestrzeni lat, kilka projektów udało mi się zrealizować, z mniejszymi lub większymi przeszkodami. Były jednak również takie, z których nic nie wyszło. Bardzo ważna jest zatem umiejętność oszacowania swoich szans na sprawną realizację nowego projektu, zatem w artykule proponuję pewien usystematyzowany sposób oceny ryzyka powodzenia nowego przedsięwzięcia apriori. Zapraszam do lektury.

Chyba największym problemem z którym przyszło mi się w tej dziedzinie zetknąć, było nadmierne ekscytowanie się samym projektem i koncepcjami, które za nim stały, niż konsekwentnym dążeniem do jego realizacji. Efektem takiego podejścia była dość znaczna liczba projektów, które ponieważ nie zostały wykonane do samego końca, nigdy też nie ujrzały światła dziennego.

Celowo nie zamierzam podawać tutaj szczegółów poszczególnych projektów, tak aby uzyskać jak największą wartość uniwersalną artykułu, oraz aby jak największa część czytelników mogła odnieść moje sugestie do swojej własnej sytuacji. Również zakładam, iż nowy projekt rozpoczynamy indywidualnie, a nie w grupie.

Moją przewodnią intencją jest to, abyś drogi czytelniku, już na wstępie potrafił zadać sobie kilka pomocniczych pytań, które pozwolą Ci określić potencjał realizacji nowego projektu, a więc czy rzeczywiście projekt ten jest godzien Twojej uwagi i czy, biorąc pod uwagę perspektywę jego ukończenia, w ogóle warto się nim zająć.

Istotną sprawą jest również to, aby w procesie rozważania wszelkich za i przeciw, nie dać się ponieść przedwczesnym emocjom, które bywają złudne. Zalecam zatem, aby poniższą mini-analizę wykonać „na chłodno”, kiedy upłynie min. dzień od momentu kiedy wpadliśmy na nasz genialny pomysł tak, aby dać podświadomości czas na przetrawienie go, jak to mówią – przespać się z tym.

Przejdźmy zatem do pytań, które pomogą w ocenie ryzyka nowego przedsięwzięcia. Oto one:

1. Jakie cele osiągnę dzięki realizacji nowego projektu?
Spójrzmy prawdzie w oczy: jeżeli nie potrafisz określić wymiernych korzyści, które realizacja nowego projektu przyniesie Tobie lub innym, a więc to, do czego tak naprawdę dążysz, wówczas masz raczej marne szanse na jego sprawną realizację. Punktem wyjścia powinno być zatem zdefiniowanie momentu, który będzie w którym będzie można określić projekt mianem zakończonego. To jak z jazdą samochodem od punktu A do punktu B – kiedy masz mapę i wiesz gdzie chcesz dojechać, z pewnością pójdzie Ci o wiele sprawniej.

Następnie musisz zdefiniować cele pośrednie prowadzące do tego momentu, najlepiej poprzez analizę wsteczną, a więc rozpoczynając od samego końca. Warto zwrócić uwagę, iż w tym etapie koncentrujemy się raczej na tym co właściwie chcemy osiągnąć, pomijając całkowicie aspekt tego, w jaki sposób chcemy to zrobić (i czy w ogóle damy radę tego dokonać), zatem ten etap określiłbym mianem dość optymistycznego.

2. Na jakie poświęcenia przyjdzie mi się zdobyć, aby osiągnąć poszczególne cele pośrednie w projekcie?
Na tym etapie nie jest już tak różowo, gdyż musimy spojrzeć na sprawę dość chłodnym okiem i określić, czy czasem realizacja naszego projektu nas nie przerasta. Czy na pewno posiadamy odpowiednią wiedzę i umiejętności, aby poradzić sobie z poszczególnymi etapami realizacji nowego projektu? Jeśli nie, to czy mamy szansę przyswoić niezbędne informacje w pewnym relatywnie krótkim okresie? Jak wygląda sprawa konkurencji w danym sektorze i jakimi mocnymi stronami zamierzam z nimi skutecznie konkurować? Itd.

Zadając sobie te pytania, najczęściej zaczynamy powoli tracić początkowy zapał, co jest nawet pozytywnym czynnikiem, gdyż oznacza, że zaczęliśmy sobie zdawać sprawę z wymogów realizacji, a więc nie tylko z tego co chcemy osiągnąć, ale również, co najważniejsze - w jaki sposób chcemy to zrobić.

Na tym etapie, najczęściej musimy również podzielić cele pośrednie na bloki zawierające mniejsze uporządkowane kolejno zadania. Zalecam tutaj wykorzystanie list zadań (to-do list), które dają przysłowiowego „powera” i mają magiczną moc dodatkowej motywacji poprzez samo przyglądanie się im (no, przynajmniej w moim przypadku).

3. Czy posiadam odpowiednią inspirację i wystarczającą ilość pomysłów do realizacji projektu?
Pomysły na realizację można metaforycznie potraktować jako paliwo całego projektu. Jakkolwiek kilka dobrych pomysłów może być tym czymś, co wprawia Cię w podekscytowanie nowym zadaniem, tak do sprawnej realizacji projektu, potrzebne nam będzie ich całe mnóstwo na przestrzeni, z reguły dość długiego czasu.

Cały trick polega na tym, aby nie okazało się, iż po pewnym czasie (np. po miesiącu), zaczyna nam brakować pary, a sam projekt przestaje nas inspirować, a nawet jego realizacja zaczyna być męcząca i wręcz nudna. Często dzieje się tak, gdy nagle zauważamy, iż perspektywa ukończenia projektu stale się oddala, ponieważ wykonujemy dodatkową, siermiężną pracę, której nie mogliśmy wcześniej przewidzieć.

Jeżeli okaże się, iż natrafiliśmy na ścianę, której w żaden sposób nie możemy pokonać, wówczas być może dobrym pomysłem byłoby poproszenie kogoś o pomoc, ewentualnie zaproponowanie mu współpracy, ale to już temat na zupełnie inny artykuł.

4. Czy posiadam wystarczającą ilość wolnego czasu?

To jest pytanie, które dotyczy praktycznie wszystkiego co robimy, zatem nie mam zamiaru zwracać tutaj uwagi na istotność tego podstawowego zasobu, jakim jest czas (zwłaszcza, że sam nie mam go zbyt wiele dla siebie, nie mówiąc już o innych).

Jedno oczywiste stwierdzenie, które od razu mi się nasuwa, jest następujące: jeżeli w danej chwili nie zajmujesz się żadnym innym projektem (nie pracujesz w wymiarze ponad jednego etatu, nie przygotowujesz się do czegoś intensywnie, itp.), wówczas daję Ci gwarancję, że przy odrobinie dobrej woli poradzisz sobie z realizacją każdego projektu, przynajmniej jeżeli chodzi o wymiar czasowy, bez względu na to jak skomplikowany by ten projekt nie był.

Jeżeli jednak w danym momencie pracujesz już nad realizacją czegoś innego, wówczas masz dwa wyjścia – albo rozdzielisz czas którym dysponujesz pomiędzy te projekty, albo czeka Cię optymalizacja innych czynności i nawyków tak, aby tego czasu wygospodarować więcej. W tym drugim przypadku, polecam Ci kilka moich poprzednich artykułów, szczególnie z kategorii „Zarządzanie czasem”.

5. Czy realizacja nowego projektu będzie miała wpływ na moją obecną działalność?
Jakoby w nawiązaniu do poprzedniego pytania, niniejsze jest w sumie ostatnim, które proponuję sobie zadać przed realizacją projektu. Z reguły każdy nowy projekt będzie wymagał poświęcenia pewnej części czasu, który najprawdopodobniej ulokowany mamy w innych codziennych czynnościach, lub też innych projektach (no, chyba że spędzasz olbrzymią ilość czasu, nie robiąc absolutnie nic).

Jest to jeden z najczęściej pomijanych aspektów w momencie, gdy wpadamy na genialny pomysł i w początkowej fazie, ekscytujemy się benefitami jego ukończenia. Należy jednak zdać sobie sprawę z tego, iż nowy projekt może pochłonąć nam kawałek życia i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy na pewno warto zdecydować się na takie poświęcenie, zwłaszcza kosztem innych istotnych działalności.

Podsumowanie
Mam nadzieję, że powyższa lista pomoże w analizie specyfikacji, czy wymogów nowego projektu i jestem wręcz pewien, iż wpłynie ona pozytywnie na jakość podejmowanych przez Ciebie, często bardzo ważnych strategicznie decyzji.

Jeżeli po przeanalizowaniu nowego projektu potrafisz odpowiedzieć pozytywnie na każde z pytań, jak również powstała w ich wyniku analiza, ani Cię nie przerazi, ani też nie spowoduje radykalnej zmiany Twojego trybu życia i jego ogólnego komfortu, to możesz śmiało szykować się do pracy, gdyż szanse na sprawną realizację projektu są bardzo duże, o ile nie zabraknie Ci silnej woli i wytrwałości. Najlepiej na samym początku postanów sobie, że nigdy się nie poddasz, a następnie trzymaj się tego postanowienia.

Jeżeli chodzi o dodatkową inspirację, to w artykule „Moja recepta na założenie firmy”, dość szczegółowo opisałem moją osobistą ścieżkę realizacji kilku konkurencyjnych (wykonywanych jednocześnie) projektów internetowych, gdzie część prac pokryła się z pracą etatową. Ponieważ wiem, że wiele osób znajduje się obecnie w podobnej sytuacji, w jakiej ja byłem wtedy, dlatego też gorąco ten artykuł polecam.

Do czytelników
Jeżeli tak jak KeL macie pomysł na ciekawy artykuł, bardzo chętnie usłyszę propozycje. Jagoda zaproponowała temat prowadzenia działalności w Internecie. Zanim się do tego ustosunkuję, bardzo proszę o doprecyzowanie, o jaką dokładnie działalność chodzi. Ja zajmuję się projektowaniem serwisów i aplikacji internetowych, zatem oczywiście mógłbym szeroko wypowiedzieć się na ten temat. Jeżeli natomiast chodzi tu o inną działalność, wówczas ostateczną akceptację tematu oczywiście uzależniam od tego, czy będę miał coś ciekawego w tej dziedzinie do powiedzenia, gdyż naturalnie nie znam się na wszystkim, a działalność w Internecie to dość szeroka dziedzina.

Zachęcam również do zadawania pytań i wyrażania swoich uwag w komentarzach pod artykułami, gdyż wówczas zarówno Wasze wpisy, jak i moje odpowiedzi mają większy „impact factor”, zatem więcej osób ma okazję skorzystać z tej dyskusji, a taka jest przecież misja tego bloga.

Pozdrawiam, życzę słonecznej niedzieli i udanego wypoczynku.