Blog Przemysława Pacholskiego
16 czerwca

Są takie chwile, gdy człowiek zastanawia nad swoim życiem i poddaje analizie to, czego udało mu się dokonać, jak również stara się zidentyfikować to, czego w jego życiu brakuje. Wielu z nas dokonuje podobnej autoanalizy z końcem każdego roku. Dla mnie, od jakiegoś czasu dodatkowymi okazjami sprzyjającymi głębszej refleksji, są każde kolejne urodziny. Tak się również składa, że niedawno stuknęło mi 29 wiosen, co przyjąłem z nieskrywanie ograniczonym entuzjazmem.
W związku z powyższym, w wyniku wystąpienia syndromu „refleksji pourodzinowych”, dzisiaj postanowiłem napisać nieco bardziej filozoficzny artykuł, oderwany od spraw bezpośrednio związanych z pracą, w którym analizie poddam kwestię wyboru kariery ponad aspektami związanymi z założeniem rodziny i odwrotnie – postawienia na rodzinę, kosztem rezygnacji (lub ograniczenia) potencjalnej kariery.
Celem artykułu jest odnalezienie odpowiedzi na pytanie: kiedy warto zdecydować się na wybór tylko jednej z alternatyw, oraz czy istnieje możliwość zbalansowanego wyboru obydwu z nich. Jestem pewien iż ten dylemat dotyczy nie tylko mnie i ponieważ nie mogę uważać się tutaj za eksperta, tym bardziej zachęcam Was do wyrażania swoich poglądów i opinii w dyskusji.
Czy rzeczywiście taki wybór jest konieczny?
Problem dokonania wyboru pomiędzy poświęceniem się karierze, a rychłym założeniem rodziny, jest decyzją bardzo osobistą, na którą wpływ może mieć wiele różnych czynników. Zarówno kariera jak i rodzina oznacza dla nas spełnienie się w różny, lecz niemniej ważny sposób.
Posiadanie dobrej pracy, gwarantującej wysokie zarobki, daje nam poczucie samorealizacji i w ogromnym stopniu podbija nasze poczucie własnej wartości (pomijając już możliwość opłacenia wszelkich rachunków i zapewnienia wysokiego poziomu życia). Wszyscy przecież znamy, lub przynajmniej słyszeliśmy o ludziach, których życie obraca się niemal wyłącznie wokół pracy, która sprawia wrażenie bycia najważniejszym aspektem ich życia.
Analogicznie, są również tacy, dla których największym spełnieniem się i subiektywną miarą ich osobistego sukcesu, jest stworzenie dającego wiele satysfakcji przytulnego domu rodzinnego, a następnie delektowanie się stylem życia, którego głównym sensem, jest troska zarówno o swoją drugą połowę, jak również o pomyślność potomstwa i cieszenie się z ich osiągnięć. Dla tych ludzi, to właśnie ciepło rodzinne ma największy wpływ na poczucie własnej wartości.
Co zatem poradzić, jeżeli nie jesteśmy w stanie, lub też niespecjalnie zależy nam na uporządkowaniu życia, gwoli jednoczesnego wypełnienia obu tych, jakby nie patrzyć, najważniejszych aspektów życia? Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla nas najważniejsze. Choć podobno najszczęśliwszymi ludźmi są ci, którym ostatecznie udaje się wypracować pewien kompromis, pozwalający na czerpanie tego, co najlepsze z obu światów, to jednak takie rozwiązanie może nie być idealne dla każdego.
Jeśli jesteś młodą osobą, z wielkimi ambicjami, to wybierz karierę, jednak zrób to szybko.
Obecnie wielu młodych ludzi koncentruje się w pierwszej kolejności na karierze, a na założenie rodziny decyduje się znacznie później. Dzieje się tak, ponieważ będąc młodym, posiadamy najwięcej energii i entuzjazmu do tego, aby w pełni się tej karierze poświęcić. Jeżeli zatem posiadasz wysokie ambicje i oczekiwania względem swojej przyszłej pracy, wówczas najprawdopodobniej czas studiów i ten następujący chwilę później, są właśnie tym okresem, gdy należy się autentycznie spiąć i rozpocząć konsekwentną pracę, zmierzającą w kierunku realizacji tych postanowień.
Kiedy jednak decydujemy się na wstąpienie w związek małżeński i zakładanie rodziny, wówczas wiele naszego czasu i energii, po części z konieczności, zostaje poświęcona na sprawy rodzinne. Jest to naturalna kolej rzeczy i jeżeli nie mamy zamiaru poświęcić znacznej części tych walorów swoim ukochanym, wówczas z pewnością nie powinniśmy się decydować na ten krok.
W dzisiejszych czasach coraz więcej ludzi odkłada decyzję o założeniu rodziny, często do późnej trzydziestki, a nawet wczesnej czterdziestki. Takie opóźnienie pozwala na lepsze przygotowanie się do realizacji zobowiązań, jakie wynikają z założenia rodziny. Innym aspektem przemawiającym za tym rozwiązaniem, jest możliwość pełniejszego dorośnięcia do tak poważnych decyzji, oraz znaczna redukcja świadomości tego, że coś nas w życiu ominęło, czy też jak to mówią, po prostu „nie wyszaleliśmy się”. Późniejsze założenie rodziny może zatem sprzyjać rozwadze i dojrzałości podejmowanych decyzji, jak również wyzbycia się młodzieńczego szaleństwa, czy wręcz głupoty.
Popularna ścieżka, którą między innymi ja wybrałem, wyraża się dążeniem do tego, aby sukces zawodowy osiągnąć jak najwcześniej, co w większości przypadków będzie wymagać od nas potwornych ilości pracy i ogromnego poświęcenia. Kiedy jednak uda nam się już osiągnąć wszystko, co sobie zaplanowaliśmy i znajdziemy się na wymarzonej pozycji (choćby z punktu finansowego), wówczas nadejdzie optymalny czas na założenie rodziny, co zresztą uczynimy o wiele chętniej, mając możliwość poświęcenia się sprawom rodzinnym, przy znacznie większym poczuciu bezpieczeństwa i komfortu. Dodatkowo w czasie który przeznaczamy na to, aby z punktu widzenia kariery znaleźć się w zaplanowanym miejscu, zdobędziemy również doświadczenie, a także staniemy się znacznie bardziej odpowiedzialni, jeżeli chodzi o partnerstwo i w następstwie, rodzicielstwo.
W poszukiwaniu równowagi…
Idealna byłoby oczywiście sytuacja, gdybyśmy już na starcie dorosłego życia, potrafili odnaleźć swoisty balans, pozwalający zarówno na karierę i rozwój osobisty zgodny z naszymi celami, jak również na korzystanie z uroków życia związanych z posiadaniem rodziny. Jestem pewien, iż wówczas moglibyśmy stwierdzić, że nasze życie daje nam najwięcej satysfakcji i najzwyczajniej w świecie, jesteśmy szczęśliwi. Kochająca rodzina z pewnością będzie wspólnie z nami, w domu świętować nasze sukcesy zawodowe, a także wspierać nas nawet wówczas, gdy popadniemy w tarapaty.
Patrząc z innego punktu widzenia, długotrwały styl życia, w którym odnajdujemy miejsce wyłącznie na karierę, której poświęcamy cały czas, lub też na życie rodzinne, które z kolei nie pozwala nam rozwinąć zawodowych skrzydeł, powodując frustrację, może nie być czymś, co okaże się dla nas wybitnie zdrowym, lub satysfakcjonującym.
Z jednej strony nasze osobiste potrzeby oraz ambicje muszą zostać zaspokojone. Z drugiej zaś strony potrzebujemy również miłości, wewnętrznego spokoju ducha, oraz wsparcia psychicznego podczas wędrówki przez życie, a to w ogromnej mierze czerpiemy z trwania w szczęśliwych związkach z ukochanymi osobami. Możemy wybrać dowolną z dróg. Najważniejsze jest jednak, aby ten wybór był zgodny z naszymi najważniejszymi wartościami i przekonaniami.
Osobiście czasem dopuszczam taką myśl, iż być może zbyt mocno poświęciłem się budowaniu własnej firmy, zaniedbując przy tym całkowicie sferę socjalną. Jak wspomniałem na wstępie, nie uważam się za specjalistę od odnajdowania równowagi, zwłaszcza że a biorąc pod uwagę doświadczenie w temacie pracy n a najwyższych obrotach, coraz bardziej czuję, iż czegoś mi w życiu brakuje. Wierzę jednak w to, że jestem na dobrej drodze aby to zmienić.
Również Wam życzę, abyście z powodzeniem odnaleźli własną ścieżkę, prowadzącą do szczęśliwego życia, zrównoważonego zarówno pod względem pracy i swojej zawodowej kariery, jak również kochającej rodziny, do której po pracy zawsze można wrócić.
6 odpowiedzi do "Kariera kontra rodzina"
Wydaje mi się, że trochę bezsensowne jest aż takie planowanie swojego życia. Rozumiem, że trzeba mieć pewną wizję, cele, ale miłości nie da się zaplanować (bo wierzę, że w rodzinie o to chodzi). Czasami trzeba zdać się na tzw. “Los”…
oczywiscie ze nie da sie niczego zaplanowac. Jednak mozna miec choc jakas wizje swojej przyszlosci i korygowac ja na bierzaco nie zapominaj przy tym o wytyczonych celach
Właśnie o tym napisałem w moim komentarzu. Jednak nie można wpaść w pułapkę celów. Jeśli w życiu będzie nas interesowało tylko zaliczenie kolejnego celu, to będzie to, wydaje mi się, głupotą… Życie bez jakiejkolwiek wizji też nie jest dobrym wyborem, ale wiem też, że jak chcesz wszystko zaplanować, to spełźnie to na niczym. Ostatnio najbardziej w moim życiu podobają mi się niekontrolowane zwroty akcji. Jak to fajnie jest obserwować coś, na co w ogóle nie byłeś przygotowany :)
Oczywiście obaj macie rację, nie można zaplanować wszystkiego w życiu uczuciowym, zwłaszcza że nie możemy jednocześnie zaplanować tego samego dla drugiej osoby, ani wyznaczyć jej własnych celów.
Z drugiej strony, zauroczenie pojawia się nagle, niespodziewanie i nigdy w sumie nie możemy być pewni, kiedy nas “dopadnie”. A od zauroczenia, już bardzo blisko do zakochania się, a później do prawdziwej miłości, rodziny i szczęśliwego życia.
W artykule chodziło mi o zobrazowanie jakże popularnych ostatnio trendów, oraz kwestii poszukiwania równowagi, co podobno niektórym się udaje.
Jak wspomniałem, nie czuję się w tym temacie ekspertem, a jedynie ostatnio zaczęły mnie nachodzić takie różne przemyślenia, zatem z radością witam wszelkie Wasze opinie ;)
Witam,
Trochę na temat owej równowagi znajdziecie na moim blogu. Jestem mężem i tatusiem więc pewnym doświadczeniem mogę się podzielić.
http://miliondolaroww12miesiecy.blox.pl/2007/12/Czy-ojcostwo-przeszkadza-w-dazeniu-do-celu.html
Pozdrawiam
Przemek
trochę się spóżniłem z komentarzem , ale polecam i tak:
http://www.youtube.com/watch?v=iESce0Yy3zs&feature=channel
Dodaj komentarz