Blog Przemysława Pacholskiego
16 listopada
![]()
W dzisiejszym odcinku pochylę się nad negatywnym stanem umysłu, który często dotyka każdego z nas. Zastanówcie się, kiedy ostatni raz coś Was trapiło, powodowało ogólnie złe samopoczucie. Jeżeli nie potraficie sobie przypomnieć podobnej sytuacji, wówczas chylę czoła i mogę jedynie pogratulować osiągnięcia spokoju ducha. Jeżeli jednak jest inaczej to wierzę, że niniejszy artykuł pomoże wskazać drogę radzenia sobie z utrapieniami i skierowaniu swoich myśli na pozytywne tory.
Przychylam się również do próśb czytelników i postaram się, aby moje artykuły były częstsze i nieco krótsze. Mniejszą częstotliwość publikacji mogę wytłumaczyć jedynie kolosalnym natłokiem obowiązków związanych z rozwojem firmy, ale to temat na kiedy indziej. Tak czy owak, mimo iż praca idzie sprawnie, to właśnie jej nawarstwienie w największym stopniu generuje stres i negatywne emocje. Opiszę kilka sposobów radzenia sobie z nimi, które sam stosuję oraz do których dopiero się przymierzam.
Dlaczego się martwimy?
Zmartwienia w głównej mierze wynikają z niepokoju spowodowanego strachem przed nieznanym i zmianą na gorsze, przy jednoczesnej świadomości najgorszego, co może się wydarzyć. Jestem pewien, że każdy z nas może sobie przypomnieć, ile to razy niesłusznie martwiliśmy się czymś, co w rezultacie wcale nie miało miejsca. Pamiętam jak wiele razy udawało mi się prezentować lekką paranoję, która następnie okazywała się całkowicie nieuzasadniona. Domyślam się zatem, iż podobny pesymizm jest zakorzeniony w ludzkiej naturze. Dlaczego jednak tak się dzieje?
Najczęściej przejmujemy się tym, co zgodnie z naszymi wyobrażeniami nas czeka, a zatem wydarzeniami, które dopiero mają nadejść. Często wówczas angażujemy się w negatywny, wewnętrzny dialog z samym sobą rozpatrując same pesymistyczne rozwiązania. Nasze obawy najczęściej zaczynają się od pytań w stylu ”Co będzie jeśli…”, a potem np. “… będę miał wypadek?”, “…zwolnią mnie z pracy?”, “…teraz zachoruję?”, “…dokonam złego wyboru z konsekwencjami do końca życia?”. Podobne przykłady można oczywiście mnożyć.
Zmartwienie jest pewnym stanem umysłu, jak również co najważniejsze - sposobem myślenia wynikającym z nawyku. Jeżeli nasi rodzice mieli tendencje do nieustannego zamartwiania się, wówczas istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że również i my będziemy posiadali ten przykry nawyk, a później nawet przekażemy go potomstwu. Dobra wiadomość jest taka, że skoro jest to nawyk, to możemy go zniwelować, skutecznie zastępując go innym, pozytywnym nawykiem.
Jeżeli chodzi o wyrabianie w sobie dobrych nawyków, zdecydowanie polecam każdemu bardzo dobrą książkę doktora Stephena R. Covey’a, zatytułowaną “7 nawyków skutecznego działania”, w której porusza on tematykę zwiększenia własnych możliwości oraz zwielokrotnienia efektów swoich działań, właśnie poprzez zmianę swoich nawyków. Uważam tę pozycję za naprawdę świetną i nikomu (w szczególności sceptykom) na pewno nie zaszkodzi jej lektura.
O co się martwimy?
W pierwszej kolejności martwimy się o rzeczy, które w rzeczywistości nie mają miejsca bytu, zatem tak naprawdę na zamartwianie się tracimy niepotrzebnie swój cenny czas i nerwy. Wiele osób ma tendencję do “rozbuchiwania” problemów do niebotycznych rozmiarów, co w większości przypadków jest całkowicie niesłuszne.
W drugiej kolejności martwimy się tym, co już się wydarzyło. Rozwiązaniem tutaj jest nauczenie się jak odpuścić, a następnie wybaczyć sobie i innym. Nikt jak wiemy, nie potrafi odmienić przeszłości, zatem pozostaje nam jedynie zaakceptować nową sytuację i ruszyć do przodu. Zdaję sobie sprawę z tego, jak trudno jest czasem pozbyć się całkowicie żalu i negatywnych emocji. Często sam mam problemy z wybaczaniem, obniżaniem wymagań i oczekiwań, zwłaszcza w stosunku do samego siebie. Grunt to jednak uświadomić sobie te obszary, a następnie konsekwentnie i wytrwale pracować nad ich poprawą.
Kolejnym równie istotnym przypadkiem niepotrzebnego zamartwiania się jest to, co ktoś inny sobie o nas myśli. Ocena tego, czy rzeczywiście możemy nazwać je niepotrzebnym, jest dość kontrowersyjna. Z jednej strony mamy tu do czynienia z empatią, która jest naturalnie dobrą cechą ludzką i powoduje u nas pewne zachowania prowadzące do tego, aby naszymi działaniami nie sprawić innym przykrości, oraz w konsekwencji, aby nasza ocena w oczach innych była jak najlepsza.
Z drugiej jednak strony, takie myślenie jest często nieuzasadnione, a jednocześnie powoduje iż czujemy się po prostu źle, co ma również wpływ na wydajność w pracy, czy relacje z ludźmi. Myślę, że także i tutaj kluczem jest zachowanie pewnego wyczucia i balansu, aby nie martwiąc się o odbiór swoich zachowań u innych, nie powodować jednocześnie złego samopoczucia u nich. Nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, a wiele bliskich mi osób daje mi sygnały, że często jest wręcz przeciwnie. Mam więc świadomość, że i tą sferą powinienem się zająć jak najprędzej, czego życzę wszystkim tym, którzy zaobserwowali u siebie podobny syndrom.
Nasze pozostałe zmartwienia dotyczą w większości nieistotnych zagadnień w stylu “w co się dzisiaj ubrać”, “czy na pewno się nie spóźnię”, itd., jak również dotyczą one spraw które rzeczywiście mogą się wydarzyć, jednak na które naprawdę nie mamy wpływu, jak na przykład kryzys finansowy, czy wynik wyborów prezydenckich.
Kiedy następnym razem zaczniecie się czymś zamartwiać, warto odpowiedzieć sobie na pytania: “Czy aby na pewno nie martwię się sprawą, na którą tak naprawdę nie mam wpływu?”, “Dlaczego zamartwiam się sprawą, która powoduje u mnie chorobliwy stres?”, oraz “Czy rzeczywiście muszę tracić tyle energii na zamartwianie się?”. Uważam że w tym kontekście warto poznać kilka sposobów, radzenia sobie ze zmartwieniami, a następnie przeobrazić je w pozytywne nawyki.
Kilka sposobów radzenia sobie ze zmartwieniami.
Poniższe sposoby nabierają szczególnej wartości zwłaszcza wówczas, gdy uświadomimy sobie, że jeśli każdego dnia stracimy część czasu na zamartwianie się, to w perspektywie całego życia stracimy kilka “dobrych” lat. Warto zatem oduczyć się zamartwiania, które nie jest w stanie niczego naprawić.
1. Przygotuj się na najgorsze, oczekując najlepszego.
Stara zasada pochodząca z książki “Jak przestać się martwić i zacząć żyć” Dale’a Carnegiego, którą oczywiście polecam (jak również wiele jego innych pozycji). Celem jest przygotowanie się na najgorsze, co może się wydarzyć, a następnie podejmowanie działań, aby za wszelką cenę do tego nie dopuścić (o ile oczywiście mamy taką możliwość).
2. Zajmij się czymś.
Skoncentruj się na czymś, co Cię pasjonuje, co jest w stanie bezgranicznie Cię pochłonąć. Gdybym miał wskazać tylko jeden sposób na pokonanie zmartwień, to ucieczka w pracę byłaby właśnie tą metodą. Polecam konsekwentną realizację listy zadań, o której pisałem w artykule “Sposoby skutecznej organizacji pracy“. Jeśli nie posiadasz takiej listy, to jest to dobry moment, aby ją stworzyć. Rozpisz sobie cele cząstkowe każdej realizacji i opisz kroki niezbędne do ich wykonania. Lista spowoduje, że w najgorszym wypadku przetaniecie się martwić o to, czy o czymś nie zapomnieliście ;)
3. Zrób coś przyjemnego.
Obejrzyj dobrą komedię, zadzwoń do przyjaciół, pójdź z nimi na spacer, zagraj w ciekawą grę komputerową. Istnieje masa rzeczy, które z pewnością sprawiają Wam przyjemność, a które znajdą tutaj zastosowanie. Osobiście często uwydatniam tę ostatnią opcję i gdy kończę pracę z reguły w środku nocy i nie jestem jeszcze maksymalnie zmęczony, wówczas odpalam Xboxa. Ostatnio męczę grę Dead Space, którą polecam osobom o mocnych nerwach ;)
4. Zdobądź odpowiednie wsparcie.
Rodzina, a w szczególności przyjaciele są zawsze świetnym remedium na nasze utrapienia. Bardzo kojąco działa zazwyczaj możliwość poznania punktu widzenia innych na sprawę, która powoduje u nas szczególny niepokój, a poza tym wszyscy wiemy jak dobrze jest się komuś zwierzyć. Jeżeli problem należy do gatunku ciężkich, bądź wstydliwych, wówczas polecałbym wizytę u psychologa, co zresztą sam czasem robię i co staje się u nas coraz popularniejsze. W krajach wysoko rozwiniętych wizyty u psychologa, czy psychoterapeuty są czymś naturalnym, zwłaszcza wśród osób pracujących w warunkach wysoce stresogennych, które z reguły świetnie zarabiają, jednak nie mogą sobie poradzić ze swoimi problemami, również z powodu braku czasu. U nas ten rynek dopiero się rozwija, jednak już teraz mamy rozwiązania dla zapracowanych - do psychologa możemy umówić się przez Internet! Wszystko szybko, łatwo i dyskretnie. Tak nowoczesnemu podejściu psychologa do swoich pacjentów możemy jedynie pogratulować i oby reszta branży rozwijała się tak dynamicznie, a wówczas wszyscy będziemy szczęśliwsi.
5. Podejmij decyzję.
Jeżeli gryzie Cię niezałatwiona sprawa związana z biznesem, lub co gorsza niedokończona sprawa osobistą… wówczas oznacza to, że najwyższy czas podjąć decyzję, nawet gdy jest ona ciężka. Często będziemy musieli zmierzyć się z jej doraźnymi konsekwencjami, jednak istotą jest dostrzeżenie w tym przypadku tzw. “the big picture” i jeżeli w grę wchodzi perspektywa długoterminowa (np. całe nasze późniejsze życie), wówczas w ogólnym rozrachunku im szybciej podejmiemy tę decyzję, tym szybciej będziemy mogli skoncentrować swoje wysiłki na działaniach prowadzących do najlepszego z możliwych wyników. W przeciwnym razie, w wyniku podjęcia złej decyzji, bądź co gorsza - całkowitego jej braku, możemy tego żałować do końca życia, czując przy tym powracający niedosyt i rozczarowanie. Mam takie motto życiowe, które Wam też polecam na tę okoliczność: “Lepiej spróbować i żałować, niż żałować że się nie spróbowało”.
6. Zmierz się z problemem.
Zazwyczaj to nie sam problem powoduje nasze zmartwienie i złe samopoczucie, a raczej oczekiwanie na niego i na to, jak to negatywne wydarzenie wpłynie na nas i na innych. Zastanawiamy się, również w jaki sposób będziemy zmuszeni nań zareagować i czy sobie z nim poradzimy. Mnożenie nieprawdziwych i wzajemnie się wykluczających scenariuszy może być chorobliwe, dlatego skonfrontuj swój problem i postaraj się rozwiązać go jak najszybciej. Gdy to zrobisz, dodatkowym bonusem będzie poczucie satysfakcji ze zdobycia się na tę wewnętrzną odwagę.
7. Zrelaksuj się.
Wiem co pomyślicie - tak, ten co najlepiej potrafi się relaksować. Owszem, choć w chwili obecnej najlepiej relaksuję się pracując, lub obserwując efekty swojej pracy (tak czy owak, przy komputerze), to szczególnie wieczorem znajduję chwilę aby zamykając oczy i wziąć kilka głębokich wdechów, co pomaga obniżyć nieco napięcie i zrelaksować ciało. Jeśli to nie pomoże, wówczas uwydatniam trening na siłowni, lub nawet we własnym zakresie, po którym polecam koniecznie gorący prysznic, który czyni cuda. Zachęcam również, aby w miarę możliwości podczas tych krótkich chwil relaksu włączyć sobie ulubioną muzykę, lub nawet sięgnąć po specjalne nagrania relaksacyjne. Po takich zabiegach, z pewnością łatwiej będzie nam chociaż chwilowo pokonać stres i inne psychiczne bolączki, po czym ponownie i z nowymi siłami będziemy mogli ruszyć do ataku!
Podsumowanie
Przytoczyłem kilka sposobów skutecznego radzenia sobie ze zmartwieniami, które w dużej mierze stosuję i które na mnie działają, zatem jest spora szansa, że podziałają również na Was. Jestem pewien, że jesteście w stanie opracować wiele alternatywnych patentów na to, aby przestać nałogowo czuć się źle i zacząć patrzyć na sprawy w nieco bardziej pozytywnym świetle.
Tak jak wspomniałem wcześniej, warto uświadomić sobie, że zamartwianie się jest jedynie złym nawykiem, który na szczęście jesteśmy w stanie wykorzenić i zastąpić innym sposobem myślenia, który będzie korzystniejszy dla zdrowia naszej psychiki.
Kiedy więc następnym razem zaczniecie się czymś zamartwiać, spróbujcie skorzystać z kilku moich sposobów i parafrazując tytuł książki Dale’a Carnegiego - ”przestańcie się martwić i zacznijcie żyć” ;)
Jedna odpowiedź do "Przestań się wreszcie martwić!"
[…] Bez względu na wszystko, nie ma się co zamartwiać i trwać w poczuciu winy, gdyż jest to całkowicie nieprzydatne uczucie, które blokuje naszą inwencję i produktywność. Moja dewiza to określić cel, posiadać jasną wizję jego realizacji, a następnie po prostu wytrwale robić swoje, bez względu na wszelkie ewentualne przeciwności i nieprzychylność innych. Tym, którzy mają tendencje do zamartwiania się, polecam również artykuł “Przestań się wreszcie martwić!“. […]
Dodaj komentarz